Obudziłam się na podłodze.
Podniosłam się i usiadłam na kanapie. Na stoliku stała szklanka z wodą, a obok tabletki i jeszcze jedna szklanka-z sokiem.
Przetarłam ręką czoło i kładąc się nakryłam się kocem.
Do salonu wszedł TaeMin i usiadł obok mnie.
- Jak się czujesz? - zapytał.
- A jak wyglądam?
Maknae uśmiechnął się poklepując mnie po nodze i udał się do kuchni. Po chwili na dole zjawił się JJong, a na końcu Onew. Minho, Amy i Key nie było.
- Gdzie Minho i Amy? - zapytałam słabym głosem.
- Minho zabrał ją na dwudniową wycieczkę za miasto - odpowiedział Jonghyun i zaczął robić tosty.
Za miasto? Amy i Minho? W sensie razem? Czy ja o czymś nie wiem? Amy jak wrócisz czeka cię szczera spowiedź. Szykuj się.
- Nie chcesz wiedzieć gdzie jest Kibum? - zapytał maknae.
Wzruszyłam tylko ramionami.
Niech sobie będzie gdzie i z kim chce. Szczerze powiedziawszy nie obchodziło mnie to.
- Powiedział nam co mu wczoraj powiedziałaś - rzekł po chwili ciszy JJong .
- Co mu takiego powiedziałam?
-Że go kochasz.
- Co?? - zapytałam lekko zdziwiona.
- On niby uznał to za gadanie od rzeczy. Nie byłaś zbyt trzeźwa, więc pomyślał, że gadasz przez sen. Jednak...
- Jednak co?
- Widzisz, ja uważam, że mówiłaś to w miarę świadomie - kontynuował chłopak - Chyba, że się mylę...?
- Ja.... - przypomniała mi się wczorajsza rozmowa z Key. Zamilkłam.
- Skoro kochasz Kibuma to powiedz mu to zanim będzie za późno - przytaknął Onew.
- Ale... przecież my... ja i on.. my już sobie wyjaśniliśmy i-
- Posłuchaj: Kibum nadal cię kocha i mimo, iż zachowuje się tak jak
się zachowuje to nie znaczy, że mu na tobie nie zależy. On... nie chce
pokazywać po sobie, że stoi na przegranej pozycji - dodał TaeMin
- Kibum nie może dopuścić do siebie myśli, że Jongin mu cię odebrał, że
wybrałaś Jongina zamiast jego - powiedział lider i usiadł na fotelu.
- To go boli. I gdy opowiadał nam co mu wczoraj powiedziałaś, to
niby było to gadanie przez sen, ale widać po nim było, że poruszyły go
te słowa i ma jakąś nadzieję, że może kiedyś będziesz z nim tak jak
teraz jesteś z Jonginem - Jonghyun zaniósł talerz pełen tostów i postawił
go na stoliku w salonie - Smacznego - dodał i usiadł obok mnie, a po chwili
dołączył do nas Tae.
Nie miałam ochoty na jedzenie.
Nie miałam ochoty na nic.
Wzięłam do ręki telefon i spojrzałam na ekran.
Nic.
Żadnych połączeń czy wiadomości.
Wstałam i powlokłam się do łazienki. Po drodze wysłałam smsa do Kaia, że przepraszam go za wczoraj.
Brak odpowiedzi.
Położyłam telefon na umywalce i ogarnęłam się.
Wychodząc z łazienki od razu skierowałam się w stronę mojego
pokoju. Wyciągnęłam z szafy dłuższą bluzkę i czarne legginsy i
przebrałam się.
Spojrzałam na pokój.
Jedna wielka tragedia.
Zaczęłam go jakoś ogarniać i zajęło mi to z trzy godziny.
Po skończeniu zeszłam na dół i poszłam do kuchni, aby się napić.
Na lodówce wisiała karteczka.
,,Idziemy do parku rozrywki się zabawić. Będziemy późno, nie czekaj na nas. Buziaki.
PS. Kasa leży w szufladzie przydałoby się zrobić zakupy. Zostawiamy to tobie.
Jonghyun".
- Oni się zabawiają, a ja mam im zakupy robić? Ehh... - westchnęłam.
Nie było mowy, że sama będę się targać z zakupami dla 7 osób.
Dzwonek do drzwi.
Poszłam otworzyć i ujrzałam przed sobą Baekhyuna i Sehuna.
- Hej chłopaki - powiedziałam zdziwiona - A co wy tu robicie?
- Przyniosłem ci ciastka! - zawył Hunnie - Sam upiekłem - dodał wyszczerzając się.
Uśmiechnęłam się i wpuściłam ich do środka.
Obydwoje usiedli w salonie.
- Tak dawno cię nie widziałem! Chodź się przytulić! - wyszczerzył zęby w uśmiechu maknae.
- Widzieliśmy się wczoraj jakbyś zapomniał - parsknęłam, ale ostatecznie przytuliłam chłopaka - Chcecie coś do picia?
- Do ciastek najlepsze jest mleko!
- A ty Baekhyun?
- Wody.
Poszłam do kuchni i nalałam im napoje po czym wróciłam do salonu.
- Dobra. A teraz gadać mi tu po co tak naprawdę przyszliście?
- Po prostu chcieliśmy cię odwiedzić - zaczął Baekhyun - Pytaliśmy sięJongina czy nie chciałby iść z nami, ale powiedział, że musi coś załatwić i
dopiero wieczorem będzie wolny.
To pewnie dlatego nie odpowiedział na smsa.
Nagle usłyszeliśmy przekręcający się klucz w zamku.
Do domu wszedł Key.
- Cześć Kibum - powiedzieli chórem Baekhyun i Sehun.
- Cześć chłopaki - odpowiedział i udał się do swojego pokoju.
- A temu co? - zapytał po chwili maknae.
- A bo ja wiem? - parsknęłam, ale dobrze wiedziałam o co mu chodzi. Po
jego spojrzeniu już wiedziałam, że czeka mnie kolejna rozmowa z nim.
Porozmawialiśmy jeszcze chwilę z chłopakami z EXO i na koniec
poprosiłam ich, żeby przekazali Kaiowi, aby ten się do mnie odezwał jak
załatwi swoje sprawy.
- Jasne. Na pewno mu powiemy - rzekł Baekhyun i razem z Sehunem przytulili mnie na pożegnanie po czym wyszli.
Włożyłam brudne naczynia do zlewu i zaczęłam je myć.
W pewnym momencie poczułam czyjeś ręce w talii. Kogoś głowa oparła się na moim ramieniu.
Był to nie kto inny jak Key.
Zakręciłam wodę i stałam wpatrzona w pusty zlew.
Chłopak odwrócił mnie ku sobie.
- Yumiko - zaczął -To co wczoraj mówiłaś...
- Przepraszam - wybąkałam - To chy... to na pewno przez to, że się napiłam.
- Ty tak mówisz, ale ja ci nie wierzę.
Spuściłam głowę i spróbowałam odepchnąć od siebie Key, ale ten mocno mnie trzymał.
- Nie prawda. To co ci mówiłam wczoraj to tylko jakieś bełkotanie było.
- Kłamiesz.
- Nie!
- Spójrz na mnie. Spójrz mi prosto w oczy i powiedz, że mnie ie
kochasz bo kochasz.... Jongina. Zrób to, a wtedy ci uwierzę - powiedział
stanowczym głosem chłopak.
Podniosłam wzrok i spojrzałam mu prosto w oczy.
- Ja.... - wydukałam i pokręciłam głową. Skoro kochałam Kaia to czemu nie mogłam tego z siebie wydusić.
- Nie możesz tego powiedzieć? Dlaczego? - Key odgarnął mi włosy z
twarzy - Powinnaś być pewna swoich uczuć - dodał z krzywym wyrazem twarzy i
wyszedł z kuchni.
Osunęłam się na podłogę i nastroszyłam grzywkę.
Po kilkunastu minutach wstałam i poszłam do swojego pokoju.
Poczułam, że w kieszeni wibruje mi telefon. Wyjęłam go i odebrałam połączenie.
-Halo?-odezwałam się
- Cześć kochanie - usłyszałam ciepły głos po drugiej stronie
- Jongin!
- Czy coś się stało? Chciałaś żebym się odezwał.
- Tak. To znaczy nie! Nic się nie stało. Chciałam tylko...
- Hm?
- Przepraszam za wczoraj. Głupio mi..
- *ciche westchnięcie* ... Rozumiem. Nie masz za co przepraszać.
- Naprawdę. Głupio, że tak wyszło...
- Możemy się dzisiaj spotkać? - zapytał chłopak po chwili
- Jasne.
- Za godzinę?
- Mhm.
- To do zobaczenia.
- Pa - rozłączyłam się i rzuciłam telefon na łóżko.
Otworzyłam szafę i przeglądnęłam moje ubrania.
Nic.
Spojrzałam na pozostałą część ubrań Amy.
Różowa bluzka za którą zabiłaby. W życiu nie chciała mi jej pożyczyć, a teraz taka idealna okazja.
Uśmiechnęłam się złowieszczo do siebie i wyciągnęłam bluzkę z szafy po czym ją założyłam.
Szczerze powiedziawszy na Amy wyglądała o niebo lepiej.
Spojrzałam na zegarek; 19 : 07.
Mam jeszcze prawie godzinę do przyjazdu Kaia.
Postanowiłam, że posprzątam resztę domu. Weszłam do pokoju Onew i zamarłam w progu.
Jeżeli on ma pokój jako jedyny SAM, a to co się tutaj dzieje to
jest... ah. Ciężko to określić, ale nie chcę wiedzieć co jest w innych
pokojach.
W końcu wzięłam się do roboty.
Pozbierałam ich brudne rzeczy i wrzuciłam do prania. Poodkurzałam,
pozmywałam podłogi, pościerałam kurze, poprzebierałam im pościele.
Czułam się jak matka pięciu bachorów (no... 6 bo jeszcze Amy).
Dzwonek do drzwi.
Zanim zdążyłam zejść na dół Key już otwierał drzwi.
- Do ciebie - burknął.
Kai zmierzył Key dziwnym spojrzeniem i uśmiechnął się delikatnie do mnie.
Szybko ubrałam buty i zarzuciłam na siebie bluzę.
Gdy wyszliśmy z domu, Kai zawiózł nas do parku.
Usiedliśmy na ławce i chłopak złapał mnie za ręce.
- Musimy porozmawiać - rzekł.
- Czy chodzi o wczo-
- Nie. Nie chodzi o wczoraj. Po prostu mam wrażenie, że .... nie jesteś ze mną do końca szczera.
- Co? Co masz na myśli?
-Yumiko. Powiedz mi, ale błagam o szczerą odpowiedź. Czy ty i Kibum...
- Nie! - powiedziałam szybko zanim Kai zdążył dokończyć.
- Yumiko...
- Między mną a Kibumem nic nie było, nic nie ma i nic nie bę....dzie.
Chłopak uśmiechnął się delikatnie i zbliżył się do mnie po czym złożył delikatny pocałunek na moich ustach.
Przysunęłam się do niego i oparłam głowę na jego ramieniu.
Po chwili ciszy zaczęliśmy rozmawiać o różnych rzeczach, ale nie poruszyliśmy więcej tematu 'nas'.
Cieszyliśmy się chwilą.
W tamtym momencie myślałam, że jestem pewna swoich uczuć.
Że jestem pewna tego kogo kocham.
Ale co do tego to się raczej pomyliłam...
środa, 26 czerwca 2013
Rozdział 9
Już od 2 tygodni spotykałam się z Kaiem. Od tamtego czasu większość wróciła do normy.
Ja i Key zachowywaliśmy się tak jak kiedyś, no może byliśmy w stosunku do siebie TROCHĘ mniej wulgarni.
Amy i Minho... cóż jak widać było, byli blisko siebie (chociaż Amy nic mi nie mówiła, że między nimi coś jest. Przecież gdyby tak było już dawno bym o tym wiedziała i chyba nie tylko ja..).
Jonghyun i Onew jak zwykle dziecinada, a TaeMin.... w sumie nie był lepszy od pozostałej dwójki.
Z Kaiem zwykle umawialiśmy się wszędzie byle nie tutaj w domu .
Wolałam trzymać dystans.
- Unni! - zawyła Amy z salonu- Twoja drama się zaczyna!
- Idę! - krzyknęłam z pokoju i wychodząc wpadłam na Onew - Ej!
- Wo! Wo! Wo! - zawył chłopak jak dziki - Wiem, że na mnie lecisz, ale wybacz, nie zabieram cudzym chłopakom ich dziewczyn - zaśmiał się i zamilkł na chwilę - Chyba, że mówimy o Jonginie.
- Hej! Odczep się od niego! - oburzyłam się - Nie wiem, co wy od niego chcecie?
Onew nachylił się i szepnął.
- A mogło być tak pięknie między tobą a Kibumem.
Zamilkłam i udałam się na dół gdzie czekała na mnie moja kochana dongsaeng.
- Nareszcie! Siadaj i oglądaj! Nie będę ci opowiadała co było.
- Dobra, dobra - mruknęłam i usiadłam obok przyjaciółki, ale zamiast oglądać bawiłam się telefonem.
W pewnym momencie dostałam smsa.
Od: Jongin
"Hej, masz czas i ochotę, aby się dzisiaj spotkać? : ) "
Szczerze powiedziawszy nie miałam najmniejszej ochoty gdziekolwiek wychodzić. Odsapnęłam głośno i napisałam w odpowiedzi, że wpadnę od niego wieczorem. Tak bardzo byłam tym wszystkim zmęczona. Ułożyłam się wygodnie na kanapie i zasnęłam. Obudziłam się przykryta kocem. Pewnie moja kochana przyjaciółka Amy to zrobiła. Wstałam i powlokłam się do kuchni. Nalałam sobie wody i spojrzałam na zegarek: 18:30. Musiałam się zbierać, bo obiecałam Kaiowi, że do niego wpadnę. Szybko się ogarnęłam i wyszłam z domu.
Po jakimś 45-minutowym spacerze do niego wreszcie dotarłam.
- Jesteś nareszcie - rzekł Kai przytulając mnie do siebie - Martwiłem się o ciebie. Nie odbierałaś.
- Spałam..
- Ah... to wszystko wyjaśnia. Mój Śpioch.
Uśmiechnęłam się i weszliśmy do domu.
- Cześć wszystkim! - powiedziałam wesoło do reszty członków EXO.
- Cześć Yumiko - odpowiedzieli chórem i parsknęli śmiechem.
Wbiegłam do salonu i usiadłam w kręgu między nimi. Po chwili Kai doszedł do nas.
- Zagrajmy w coś -zaproponował lider.
- W karty! - zaproponował Chanyeol.
- Jestem za, pod warunkiem, że zagramy na rozbieranego - przytaknął Baekhyun i zerknął na mnie.
- Hej! - krzyknęłam oburzona - To nie fair, nie ma mowy! - zaśmiałam się i spróbowałam uderzyć chłopaka.
Ostatecznie oberwało się D.O.
- A ja za co?!
- Nie moja wina! To on się odsunął!
Kyungsoo wydął wargi.
- Oj, no już. Przepraszam - pogłaskałam go po głowie, a Baekhyun parsknął śmiechem. - O nic się nie martw. Jeszcze dostaniesz za swoje - wystawiłam chłopakowi język.
- Skoro nie karty to może w butelkę? - odezwał się maknae.
- Czemu nie? - wzruszył ramionami Suho - Jestem za.
Reszta pokiwała tylko głowami.
D.O wstał i poszedł po butelkę do kuchni.
Po chwili już graliśmy.
Pierwszy zakręcił Junmyeon.
Wypadło na Sehuna. Chłopak zrobił wielkie oczy.
- Prawda czy wyzwanie?
- Jak wezmę prawdę zadasz mi podchwytliwe pytanie, a jak wezmę wyzwanie to będę musiał zrobić coś głupiego!
Lider wzruszył ramionami.
- Wyzwanie!
- Idź nam upiec ciastka.
- Co?! Ale... ale....
- Idź.
Maknae wstał i zaklął pod nosem, a my co chwilę na niego zerkaliśmy.
Na jakiś czas (dopóki nie wykonał swojego zadania) przestaliśmy grać i rozmawialiśmy.
Niczego nieświadomy Baekhyun opowiadał coś Kyungsoo i Chanyeolowi. Podeszłam do niego na czworakach i walnęłam go w łeb.
- Ej! Za co?!
- Mówiłam, że oberwiesz - wystawiłam mu język i poczułam jak ktoś mnie ciągnie i kładzie sobie moją głowę na kolanach.
Jongin.
Uśmiechnęłam się do chłopaka, a on pochylił się nade mną i pocałował mnie delikatnie w czubek nosa.
Po kilku minutach wrócił do nas Sehun z tacką ciastek.
- Czy to jest aby jadalne? - zapytał Chanyeol i wziął do ręki jedno z ciastek.
- Oczywiście, że są! Dodałem tylko tajnego składnika - uśmiechnął się sztucznie maknae.
- Doprawdy? Jakiego? - zapytał Baekhyun i ugryzł ciastko.
- Trutki na szczury i kreta - burknął chłopak.
Baekhyun natychmiast wypluł ciasteczko i zaczął kaszleć.
Wszyscy dostali ataku śmiechu.
- CZŁOWIEKU! CZY TY CHCESZ NAS POZABIJAĆ?! - wykrztusił chłopak.
- Może. A nawet gdyby to ciebie zostawiłbym na koniec - wyszczerzył się Sehun.
- OBIECUJĘ, ŻE KIEDYŚ ZROBIĘ CI KRZYWDĘ SEHUN!
- Lepiej nie - parsknęłam i oparłam się wygodnie o swojego partnera.
- Dobra, koniec. Gramy dalej - uśmiechnął się Chanyeol.
Ponownie usiedliśmy w kręgu i zaczęliśmy grać.
Po kilkunastu kręceniach po raz drugi wypadło na Kaia.
- Prawda czy wyzwanie? - zapytał D.O.
- Hmm... wyzwanie - uśmiechnął się visual.
- Ahh... - Kyunsoo zamyślił się i spojrzał na mnie i znów na Kaia - Zatańczcie coś.
- Że niby... my? - zapytałam ze zdziwieniem i pokazałam na mnie i Kaia palcami.
D.O pokiwał tylko głową, a reszta członków zaczęła się śmiać.
- Ale... ale... ja nie umiem tańczyć! - powiedziałam szybko i pokręciłam głową.
- Jakoś Sehun też nie umie piec ciastek i co? Zjadliwe..... nawet - rzekł lider - Ehh... dawaj. Co ci szkodzi, Yumiko? Wstydzisz się?
- Nie wstydzę się! Tylko...
- Tylko?
- Naprawdę nie umiem tańczyć!
- No, chodź. Będzie fajnie - uśmiechnął się mój chłopak i pomógł mi wstać.
Ostatecznie dałam się przekonać.
Byliśmy z Kaiem bardzo blisko. Co chwilę coś do mnie szeptał i uśmiechał się ciepło.
Aż wreszcie odgarnął mi włosy z czoła i przywarł do mnie mocno. Po kilku sekundach pocałował mnie czule i delikatnie.
To przypominało mi pocałunek z...
Nie.
Oderwałam się od chłopaka i spojrzałam na niego z zaszaklonymi oczami.
Wszyscy spojrzeli na mnie z pytającym wyrazem twarzy.
- Przepraszam - powiedziałam zduszonym głosem idąc do pokoju Kaia. Zamknęłam drzwi i oparłam się plecami o ścianę po czym zsunęłam się na dół.
Ukryłam twarz w dłoniach i pokręciłam głową.
Byłam z Kaiem.
Kochałam go.
Więc co się mną działo?
Pomyślałam o Key.
Czy to jego wina?
Ale przecież... wyjaśniłam z nim sobie pewne rzeczy i on je zrozumiał, a więc czemu tak się poczułam jak Jongin mnie pocałował?
Wyszłam z domu przez okno w pokoju chłopaka i poszłam do najbliższego baru.
W niecałe pół godziny upiłam się jak głupia.
Wyszłam z knajpy i nie wiedziałam gdzie mam iść (zacznijmy od tego, że nie wiedziałam gdzie w ogóle jestem [?]).
- Hej! Tu jesteś! - usłyszałam czyjś krzyk, ale zamiast spojrzeć w jego stronę to usiadłam na krawężniku.
- Wszędzie cię już szukaliśmy! - powiedział ktoś inny.
Spojrzałam na ich rozmazane twarze.
Kai i Chanyeol.
Kai.
Spuściłam głowę.
- Co się stało? - zapytali w tym samym czasie chłopcy.
Pokręciłam tylko głową.
Oni pomogli mi wstać i powlekliśmy się do domu.
Posadzili mnie w kuchni przy blacie i spojrzeli na mnie z krzywym wyrazem twarzy.
Po chwili doszła reszta zespołu. Kai skinął głową, a członkowie EXO wyszli z kuchni.
- Yumiko.. co się stało? - zapytał chłopak i przytulił mnie do siebie.
Delikatnie się od niego odsunęłam.
- Zawieź mnie do domu - wyszeptałam - Proszę.
Kai spojrzał na zegarek: 23:58 i przeniósł wzrok na mnie.
Zaniósł mnie do samochodu i w ciszy zawiózł mnie do domu.
Gdy mnie dowiózł, zapukał do drzwi.
Światła były pozgaszane. Chyba wszyscy już spali.
Jongin zapukał jeszcze raz.
W końcu ktoś otworzył.
Key.
Przez chwilę stali w milczeniu, aż wreszcie Kibum spojrzał na mnie.
- Co jest? - zapytał poddenerwowanym głosem.
- Yumiko... poprosiła mnie żebym ją odwiózł i-
- Spójrz w jakim ona jest stanie! Ledwo na nogach się trzyma. Co jej zrobiliście?!
- Ona sama! Poszła do baru i się napiła.. chyba trochę za dużo.
- Powinieneś pilnować swojej.... powinieneś pilnować Yumiko.
- Przepraszam.
- Ją powinieneś przeprosić, a nie mnie.
Key wziął mnie od Kaia.
- Powinieneś bardziej na nią uważać - rzucił Szajniak na odchodnym - Dobranoc - dodał i zamknął drzwi.
Jongin ze smutkiem w oczach pojechał do swojego domu.
Key położył mnie na kanapie i przykrył kocem.
- Kibum...-wyszeptałam.
- Ehh... dziewczyno co ty ze sobą robisz? Wyglądasz jak menelka.
- Musisz o czymś wiedzieć..
- Powiesz mi jutr-
-Kibum.. kocham cię.
Key zamilkł na dłuższy czas i po kilku minutach spojrzał na mnie.
- Śpij dobrze - powiedział bez wyrazu i zgasił światło w salonie.
Ja i Key zachowywaliśmy się tak jak kiedyś, no może byliśmy w stosunku do siebie TROCHĘ mniej wulgarni.
Amy i Minho... cóż jak widać było, byli blisko siebie (chociaż Amy nic mi nie mówiła, że między nimi coś jest. Przecież gdyby tak było już dawno bym o tym wiedziała i chyba nie tylko ja..).
Jonghyun i Onew jak zwykle dziecinada, a TaeMin.... w sumie nie był lepszy od pozostałej dwójki.
Z Kaiem zwykle umawialiśmy się wszędzie byle nie tutaj w domu .
Wolałam trzymać dystans.
- Unni! - zawyła Amy z salonu- Twoja drama się zaczyna!
- Idę! - krzyknęłam z pokoju i wychodząc wpadłam na Onew - Ej!
- Wo! Wo! Wo! - zawył chłopak jak dziki - Wiem, że na mnie lecisz, ale wybacz, nie zabieram cudzym chłopakom ich dziewczyn - zaśmiał się i zamilkł na chwilę - Chyba, że mówimy o Jonginie.
- Hej! Odczep się od niego! - oburzyłam się - Nie wiem, co wy od niego chcecie?
Onew nachylił się i szepnął.
- A mogło być tak pięknie między tobą a Kibumem.
Zamilkłam i udałam się na dół gdzie czekała na mnie moja kochana dongsaeng.
- Nareszcie! Siadaj i oglądaj! Nie będę ci opowiadała co było.
- Dobra, dobra - mruknęłam i usiadłam obok przyjaciółki, ale zamiast oglądać bawiłam się telefonem.
W pewnym momencie dostałam smsa.
Od: Jongin
"Hej, masz czas i ochotę, aby się dzisiaj spotkać? : ) "
Szczerze powiedziawszy nie miałam najmniejszej ochoty gdziekolwiek wychodzić. Odsapnęłam głośno i napisałam w odpowiedzi, że wpadnę od niego wieczorem. Tak bardzo byłam tym wszystkim zmęczona. Ułożyłam się wygodnie na kanapie i zasnęłam. Obudziłam się przykryta kocem. Pewnie moja kochana przyjaciółka Amy to zrobiła. Wstałam i powlokłam się do kuchni. Nalałam sobie wody i spojrzałam na zegarek: 18:30. Musiałam się zbierać, bo obiecałam Kaiowi, że do niego wpadnę. Szybko się ogarnęłam i wyszłam z domu.
Po jakimś 45-minutowym spacerze do niego wreszcie dotarłam.
- Jesteś nareszcie - rzekł Kai przytulając mnie do siebie - Martwiłem się o ciebie. Nie odbierałaś.
- Spałam..
- Ah... to wszystko wyjaśnia. Mój Śpioch.
Uśmiechnęłam się i weszliśmy do domu.
- Cześć wszystkim! - powiedziałam wesoło do reszty członków EXO.
- Cześć Yumiko - odpowiedzieli chórem i parsknęli śmiechem.
Wbiegłam do salonu i usiadłam w kręgu między nimi. Po chwili Kai doszedł do nas.
- Zagrajmy w coś -zaproponował lider.
- W karty! - zaproponował Chanyeol.
- Jestem za, pod warunkiem, że zagramy na rozbieranego - przytaknął Baekhyun i zerknął na mnie.
- Hej! - krzyknęłam oburzona - To nie fair, nie ma mowy! - zaśmiałam się i spróbowałam uderzyć chłopaka.
Ostatecznie oberwało się D.O.
- A ja za co?!
- Nie moja wina! To on się odsunął!
Kyungsoo wydął wargi.
- Oj, no już. Przepraszam - pogłaskałam go po głowie, a Baekhyun parsknął śmiechem. - O nic się nie martw. Jeszcze dostaniesz za swoje - wystawiłam chłopakowi język.
- Skoro nie karty to może w butelkę? - odezwał się maknae.
- Czemu nie? - wzruszył ramionami Suho - Jestem za.
Reszta pokiwała tylko głowami.
D.O wstał i poszedł po butelkę do kuchni.
Po chwili już graliśmy.
Pierwszy zakręcił Junmyeon.
Wypadło na Sehuna. Chłopak zrobił wielkie oczy.
- Prawda czy wyzwanie?
- Jak wezmę prawdę zadasz mi podchwytliwe pytanie, a jak wezmę wyzwanie to będę musiał zrobić coś głupiego!
Lider wzruszył ramionami.
- Wyzwanie!
- Idź nam upiec ciastka.
- Co?! Ale... ale....
- Idź.
Maknae wstał i zaklął pod nosem, a my co chwilę na niego zerkaliśmy.
Na jakiś czas (dopóki nie wykonał swojego zadania) przestaliśmy grać i rozmawialiśmy.
Niczego nieświadomy Baekhyun opowiadał coś Kyungsoo i Chanyeolowi. Podeszłam do niego na czworakach i walnęłam go w łeb.
- Ej! Za co?!
- Mówiłam, że oberwiesz - wystawiłam mu język i poczułam jak ktoś mnie ciągnie i kładzie sobie moją głowę na kolanach.
Jongin.
Uśmiechnęłam się do chłopaka, a on pochylił się nade mną i pocałował mnie delikatnie w czubek nosa.
Po kilku minutach wrócił do nas Sehun z tacką ciastek.
- Czy to jest aby jadalne? - zapytał Chanyeol i wziął do ręki jedno z ciastek.
- Oczywiście, że są! Dodałem tylko tajnego składnika - uśmiechnął się sztucznie maknae.
- Doprawdy? Jakiego? - zapytał Baekhyun i ugryzł ciastko.
- Trutki na szczury i kreta - burknął chłopak.
Baekhyun natychmiast wypluł ciasteczko i zaczął kaszleć.
Wszyscy dostali ataku śmiechu.
- CZŁOWIEKU! CZY TY CHCESZ NAS POZABIJAĆ?! - wykrztusił chłopak.
- Może. A nawet gdyby to ciebie zostawiłbym na koniec - wyszczerzył się Sehun.
- OBIECUJĘ, ŻE KIEDYŚ ZROBIĘ CI KRZYWDĘ SEHUN!
- Lepiej nie - parsknęłam i oparłam się wygodnie o swojego partnera.
- Dobra, koniec. Gramy dalej - uśmiechnął się Chanyeol.
Ponownie usiedliśmy w kręgu i zaczęliśmy grać.
Po kilkunastu kręceniach po raz drugi wypadło na Kaia.
- Prawda czy wyzwanie? - zapytał D.O.
- Hmm... wyzwanie - uśmiechnął się visual.
- Ahh... - Kyunsoo zamyślił się i spojrzał na mnie i znów na Kaia - Zatańczcie coś.
- Że niby... my? - zapytałam ze zdziwieniem i pokazałam na mnie i Kaia palcami.
D.O pokiwał tylko głową, a reszta członków zaczęła się śmiać.
- Ale... ale... ja nie umiem tańczyć! - powiedziałam szybko i pokręciłam głową.
- Jakoś Sehun też nie umie piec ciastek i co? Zjadliwe..... nawet - rzekł lider - Ehh... dawaj. Co ci szkodzi, Yumiko? Wstydzisz się?
- Nie wstydzę się! Tylko...
- Tylko?
- Naprawdę nie umiem tańczyć!
- No, chodź. Będzie fajnie - uśmiechnął się mój chłopak i pomógł mi wstać.
Ostatecznie dałam się przekonać.
Byliśmy z Kaiem bardzo blisko. Co chwilę coś do mnie szeptał i uśmiechał się ciepło.
Aż wreszcie odgarnął mi włosy z czoła i przywarł do mnie mocno. Po kilku sekundach pocałował mnie czule i delikatnie.
To przypominało mi pocałunek z...
Nie.
Oderwałam się od chłopaka i spojrzałam na niego z zaszaklonymi oczami.
Wszyscy spojrzeli na mnie z pytającym wyrazem twarzy.
- Przepraszam - powiedziałam zduszonym głosem idąc do pokoju Kaia. Zamknęłam drzwi i oparłam się plecami o ścianę po czym zsunęłam się na dół.
Ukryłam twarz w dłoniach i pokręciłam głową.
Byłam z Kaiem.
Kochałam go.
Więc co się mną działo?
Pomyślałam o Key.
Czy to jego wina?
Ale przecież... wyjaśniłam z nim sobie pewne rzeczy i on je zrozumiał, a więc czemu tak się poczułam jak Jongin mnie pocałował?
Wyszłam z domu przez okno w pokoju chłopaka i poszłam do najbliższego baru.
W niecałe pół godziny upiłam się jak głupia.
Wyszłam z knajpy i nie wiedziałam gdzie mam iść (zacznijmy od tego, że nie wiedziałam gdzie w ogóle jestem [?]).
- Hej! Tu jesteś! - usłyszałam czyjś krzyk, ale zamiast spojrzeć w jego stronę to usiadłam na krawężniku.
- Wszędzie cię już szukaliśmy! - powiedział ktoś inny.
Spojrzałam na ich rozmazane twarze.
Kai i Chanyeol.
Kai.
Spuściłam głowę.
- Co się stało? - zapytali w tym samym czasie chłopcy.
Pokręciłam tylko głową.
Oni pomogli mi wstać i powlekliśmy się do domu.
Posadzili mnie w kuchni przy blacie i spojrzeli na mnie z krzywym wyrazem twarzy.
Po chwili doszła reszta zespołu. Kai skinął głową, a członkowie EXO wyszli z kuchni.
- Yumiko.. co się stało? - zapytał chłopak i przytulił mnie do siebie.
Delikatnie się od niego odsunęłam.
- Zawieź mnie do domu - wyszeptałam - Proszę.
Kai spojrzał na zegarek: 23:58 i przeniósł wzrok na mnie.
Zaniósł mnie do samochodu i w ciszy zawiózł mnie do domu.
Gdy mnie dowiózł, zapukał do drzwi.
Światła były pozgaszane. Chyba wszyscy już spali.
Jongin zapukał jeszcze raz.
W końcu ktoś otworzył.
Key.
Przez chwilę stali w milczeniu, aż wreszcie Kibum spojrzał na mnie.
- Co jest? - zapytał poddenerwowanym głosem.
- Yumiko... poprosiła mnie żebym ją odwiózł i-
- Spójrz w jakim ona jest stanie! Ledwo na nogach się trzyma. Co jej zrobiliście?!
- Ona sama! Poszła do baru i się napiła.. chyba trochę za dużo.
- Powinieneś pilnować swojej.... powinieneś pilnować Yumiko.
- Przepraszam.
- Ją powinieneś przeprosić, a nie mnie.
Key wziął mnie od Kaia.
- Powinieneś bardziej na nią uważać - rzucił Szajniak na odchodnym - Dobranoc - dodał i zamknął drzwi.
Jongin ze smutkiem w oczach pojechał do swojego domu.
Key położył mnie na kanapie i przykrył kocem.
- Kibum...-wyszeptałam.
- Ehh... dziewczyno co ty ze sobą robisz? Wyglądasz jak menelka.
- Musisz o czymś wiedzieć..
- Powiesz mi jutr-
-Kibum.. kocham cię.
Key zamilkł na dłuższy czas i po kilku minutach spojrzał na mnie.
- Śpij dobrze - powiedział bez wyrazu i zgasił światło w salonie.
Rozdział 8
Rano między mną a Key nic się nie działo.
Nawet na siebie nie spojrzeliśmy.
Dopiero późnym popołudniem chłopak poprosił mnie o rozmowę.
- Yumiko, chciałbym wiedzieć czy... czy między nami coś jest?
Spojrzałam na niego zakłopotana.
- Ja... nie to żebym coś do ciebie miała czy coś w tym stylu - zaczęłam. Cały czas mnie dręczyła sprawa z Kaiem . -Kibum, lubię cię. Bardzo. Ale... ja..
-Hej, Yumi! - usłyszałam głos Onew - Nie powiedziałaś nam jeszcze jak było na randce z Panem Idealnym.
- Właśnie! - Amy podeszła do mnie i zaciągnęła mnie do salonu przerywając tym moją konwersację z Key.
Odwróciłam głowę i napotkałam jego smutne spojrzenie.
- Przepraszam.. - wyszeptałam i pokręciłam głową.
Chłopak spuścił wzrok i usiadł przy stole w kuchni ukrywając twarz w dłoniach.
Poczułam jak ktoś mnie rzuca na kanapę, a po chwili siada mi na kolanach.
Osobą która mnie pchnęła była oczywiście moja kochana przyjaciółka Amy, natomiast ten który siedział na kolanach to Onew.
- Złaź ze mnie! - zaśmiałam się.
- O nie! Będę tak siedział za to, że wczoraj jak uciekłaś do swojego chłopaka to pozbawiłaś mnie wygodnej pozycji!
- Jongin nie jest moim chłopakiem.
- A po drugie chcę se tu siedzieć i koniec - dodał chłopak.
- Zgoda już, zgoda - uśmiechnęłam się - Tylko się nie wierć bo cię zrzucę, jasne?
- Jak słońce!
- A więc? Jak było? - zapytał zniecierpliwiony JJong.
Rozczochrałam czuprynę chłopaka i zaczęłam opowiadać.
Zanim dobiegłam do końca historii zdążyła zapaść chyba z setka pytań.
- Jeeej! Jaki on jest cudowny. Romantyczna wycieczka za miasto. To takie słodkie! - uśmiechnęła się Hye Jae.
- Hymph - Minho skrzyżował ręce na piersiach i odwrócił się do przyjaciółki tyłem.
Ta spojrzała na niego zdziwiona, a po chwili namysłu walnęła się w czoło i przytuliła rapera.
- Ale i tak zawsze TY będziesz moim najcudowniejszym numerem jeden!
- Zawsze i tylko twoim? - ni to zapytał, ni to powiedział chłopak z nutką wątpliwości.
- Skoro tak baaaardzo nalegasz..
- Pff! - Minho zaciągnął Amy do siebie na kolana i zaczął ją łaskotać - To nie było pytanie tylko stwierdzenie! -zaśmiał się.
- Ale co? To znaczy, że ty i Jongin jesteście razem? - zapytał TaeMin odrywając wzrok od "zakochanych".
- Co? Nie! Nic z tych rzeczy - odpowiedziałam szybko, a reszta wbiła we mnie podejrzliwe spojrzenia
- Doprawdy? Jakoś nie wierzę - rzekła Amy.
- Ja też nie - pokręcił głową Onew.
- Poważnie! Ja i Jongin się tylko przyjaźnimy!
- Skoro tak to ja ci mogę uwierzyć tylko pod jednym warunkiem - uśmiechnęła się przyjaciółka.
- Co? Pod jakim?
Amy zerknęła w stronę kuchni i zwróciła się do mnie.
- Dobrz... jeżeli Jongin nie jest twoim chłopakiem to widocznie darzysz tym uczuciem kogoś innego, czyż nie?
Zatkało mnie. Jako moja przyjaciółka znała mnie na wylot, a to był niezły cios.
- To nie tak...
- A jednak! Kto to jest? !- zniecierpliwili się Onew i Jonghyun.
- No właśnie Yumiko, kogo darzysz tak wyjątkowym uczuciem jeżeli nie Jongina? - zapytał Key, który stał pochylony nade mną.
- No powiedz nam! - uśmiechnął się Minho.
Byłam w potrzasku.
Pamiętaj, odegrasz się na Amy, a jeżeli ci się nie uda to zabijesz ją gołymi rękoma.
Wszyscy chcieli wiedzieć w kim rzekomo jestem zakochana.
Zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć ktoś zadzwonił do drzwi.
- Otworzę! - powiedziałam pośpiesznie i zanim ktokolwiek zdążył zaprotestować stałam już przed domem zamykając za sobą drzwi.
Gdy odwróciłam wzrok ujrzałam Kai'a.
Świetnie. Jeszcze tylko jego tutaj brakowało.
Spojrzałam na niego i odgarnęłam włosy z czoła.
-Cześć Yumiko - uśmiechnął się promiennie. Wyglądał tak słodko i niewinnie.
- Cześć Jongin - powiedziałam bez wyrazu - Czego chcesz?
- Porozmawiać.
On też? Za dużo tych "rozmów" jak na jeden dzień.
- O czym?
- Proszę - chłopak podał mi bukiet kwiatów. Czyżby szykowała się POWAŻNA rozmowa? - Chciałbym porozmawiać o nas.
Nie no. Najpierw Key, a teraz Kai.
Dlaczego to Amy nie może mieć takich problemów jak ja?!
- Właśnie zdałem sobie sprawę, że... jestem gotów.
- Gotów na co?
- Yumiko, chcę zacząć być z tobą, ale tak na poważnie.
Złapałam się na głowę i pokręciłam nią.
- Ty mówisz serio? -zapytałam po kilku minutach nędznej ciszy.
Chłopak tylko skinął głową.
- Zrozumiem jeżeli nie będziesz chciała..
- Jongin, potrzebuję trochę czasu.
- Oczywiście. Dostaniesz go tyle ile potrzebujesz. Poczekam ile będzie trzeba.
- Dziękuję. Przepraszam, ale pójdę się położyć.
- Jasne. Do zobaczenia - powiedział z delikatnym uśmiechem i objął mnie na pożegnanie.
Weszłam do domu i poszłam wstawić kwiaty do wazonu.
- Jakie piękne! Co prawda nie jest to lotos, który tak bardzo kochasz, ale lepsze to niż nic - trajkotała Amy - Wiesz co? To się tak zaczyna: najpierw kwiaty i upominki, potem coraz większe i droższe prezenty. On chce cię przekupić i zaciągnąć do łóżka, a potem.... potem pewnie pójdzie do innej.
- AMY!!!
- No co? Dużo o tym czytałam.
- Ehh.. nigdy nie dasz za wygraną?
- Nie. Zrobię wszystko żebyś nie była z tym "chodzącym ideałem".
- Dlaczego? To nie twoja sprawa z kim się spotykam.
- Jesteś moją unni, a jesteś głupsza ode mnie.
- O co ci chodzi?
- O nic. A spróbuj tylko-
-"Tylko" co?
- Nic. Jesteś uparta. I to bardzo. Żeby nie było, że nic nie mówiłam! Wszyscy jesteśmy za tym żebyś w końcu doceniła uczucia Kibuma, a ty nadal swoje. Co z tego, że nie jest taki idealny jak Jongin? Kibum jest od niego lepszy i tyle -zbulwersowała się dziewczyna i poszła do pokoju.
Usiadłam w kuchni przy stole.
Może Amy ma rację?
To prawda: jestem kiepska w okazywaniu uczuć i to zawsze Amy mi pomaga..
Często stawiam na swoim i wychodzą z tego różne głupoty, a potem jest "A nie mówiłam?".
Jednak że.... tym razem jestem w kompletnie innej sytuacji i już sama nie wiem co mam zrobić.
Dopiero późnym popołudniem chłopak poprosił mnie o rozmowę.
- Yumiko, chciałbym wiedzieć czy... czy między nami coś jest?
Spojrzałam na niego zakłopotana.
- Ja... nie to żebym coś do ciebie miała czy coś w tym stylu - zaczęłam. Cały czas mnie dręczyła sprawa z Kaiem . -Kibum, lubię cię. Bardzo. Ale... ja..
-Hej, Yumi! - usłyszałam głos Onew - Nie powiedziałaś nam jeszcze jak było na randce z Panem Idealnym.
- Właśnie! - Amy podeszła do mnie i zaciągnęła mnie do salonu przerywając tym moją konwersację z Key.
Odwróciłam głowę i napotkałam jego smutne spojrzenie.
- Przepraszam.. - wyszeptałam i pokręciłam głową.
Chłopak spuścił wzrok i usiadł przy stole w kuchni ukrywając twarz w dłoniach.
Poczułam jak ktoś mnie rzuca na kanapę, a po chwili siada mi na kolanach.
Osobą która mnie pchnęła była oczywiście moja kochana przyjaciółka Amy, natomiast ten który siedział na kolanach to Onew.
- Złaź ze mnie! - zaśmiałam się.
- O nie! Będę tak siedział za to, że wczoraj jak uciekłaś do swojego chłopaka to pozbawiłaś mnie wygodnej pozycji!
- Jongin nie jest moim chłopakiem.
- A po drugie chcę se tu siedzieć i koniec - dodał chłopak.
- Zgoda już, zgoda - uśmiechnęłam się - Tylko się nie wierć bo cię zrzucę, jasne?
- Jak słońce!
- A więc? Jak było? - zapytał zniecierpliwiony JJong.
Rozczochrałam czuprynę chłopaka i zaczęłam opowiadać.
Zanim dobiegłam do końca historii zdążyła zapaść chyba z setka pytań.
- Jeeej! Jaki on jest cudowny. Romantyczna wycieczka za miasto. To takie słodkie! - uśmiechnęła się Hye Jae.
- Hymph - Minho skrzyżował ręce na piersiach i odwrócił się do przyjaciółki tyłem.
Ta spojrzała na niego zdziwiona, a po chwili namysłu walnęła się w czoło i przytuliła rapera.
- Ale i tak zawsze TY będziesz moim najcudowniejszym numerem jeden!
- Zawsze i tylko twoim? - ni to zapytał, ni to powiedział chłopak z nutką wątpliwości.
- Skoro tak baaaardzo nalegasz..
- Pff! - Minho zaciągnął Amy do siebie na kolana i zaczął ją łaskotać - To nie było pytanie tylko stwierdzenie! -zaśmiał się.
- Ale co? To znaczy, że ty i Jongin jesteście razem? - zapytał TaeMin odrywając wzrok od "zakochanych".
- Co? Nie! Nic z tych rzeczy - odpowiedziałam szybko, a reszta wbiła we mnie podejrzliwe spojrzenia
- Doprawdy? Jakoś nie wierzę - rzekła Amy.
- Ja też nie - pokręcił głową Onew.
- Poważnie! Ja i Jongin się tylko przyjaźnimy!
- Skoro tak to ja ci mogę uwierzyć tylko pod jednym warunkiem - uśmiechnęła się przyjaciółka.
- Co? Pod jakim?
Amy zerknęła w stronę kuchni i zwróciła się do mnie.
- Dobrz... jeżeli Jongin nie jest twoim chłopakiem to widocznie darzysz tym uczuciem kogoś innego, czyż nie?
Zatkało mnie. Jako moja przyjaciółka znała mnie na wylot, a to był niezły cios.
- To nie tak...
- A jednak! Kto to jest? !- zniecierpliwili się Onew i Jonghyun.
- No właśnie Yumiko, kogo darzysz tak wyjątkowym uczuciem jeżeli nie Jongina? - zapytał Key, który stał pochylony nade mną.
- No powiedz nam! - uśmiechnął się Minho.
Byłam w potrzasku.
Pamiętaj, odegrasz się na Amy, a jeżeli ci się nie uda to zabijesz ją gołymi rękoma.
Wszyscy chcieli wiedzieć w kim rzekomo jestem zakochana.
Zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć ktoś zadzwonił do drzwi.
- Otworzę! - powiedziałam pośpiesznie i zanim ktokolwiek zdążył zaprotestować stałam już przed domem zamykając za sobą drzwi.
Gdy odwróciłam wzrok ujrzałam Kai'a.
Świetnie. Jeszcze tylko jego tutaj brakowało.
Spojrzałam na niego i odgarnęłam włosy z czoła.
-Cześć Yumiko - uśmiechnął się promiennie. Wyglądał tak słodko i niewinnie.
- Cześć Jongin - powiedziałam bez wyrazu - Czego chcesz?
- Porozmawiać.
On też? Za dużo tych "rozmów" jak na jeden dzień.
- O czym?
- Proszę - chłopak podał mi bukiet kwiatów. Czyżby szykowała się POWAŻNA rozmowa? - Chciałbym porozmawiać o nas.
Nie no. Najpierw Key, a teraz Kai.
Dlaczego to Amy nie może mieć takich problemów jak ja?!
- Właśnie zdałem sobie sprawę, że... jestem gotów.
- Gotów na co?
- Yumiko, chcę zacząć być z tobą, ale tak na poważnie.
Złapałam się na głowę i pokręciłam nią.
- Ty mówisz serio? -zapytałam po kilku minutach nędznej ciszy.
Chłopak tylko skinął głową.
- Zrozumiem jeżeli nie będziesz chciała..
- Jongin, potrzebuję trochę czasu.
- Oczywiście. Dostaniesz go tyle ile potrzebujesz. Poczekam ile będzie trzeba.
- Dziękuję. Przepraszam, ale pójdę się położyć.
- Jasne. Do zobaczenia - powiedział z delikatnym uśmiechem i objął mnie na pożegnanie.
Weszłam do domu i poszłam wstawić kwiaty do wazonu.
- Jakie piękne! Co prawda nie jest to lotos, który tak bardzo kochasz, ale lepsze to niż nic - trajkotała Amy - Wiesz co? To się tak zaczyna: najpierw kwiaty i upominki, potem coraz większe i droższe prezenty. On chce cię przekupić i zaciągnąć do łóżka, a potem.... potem pewnie pójdzie do innej.
- AMY!!!
- No co? Dużo o tym czytałam.
- Ehh.. nigdy nie dasz za wygraną?
- Nie. Zrobię wszystko żebyś nie była z tym "chodzącym ideałem".
- Dlaczego? To nie twoja sprawa z kim się spotykam.
- Jesteś moją unni, a jesteś głupsza ode mnie.
- O co ci chodzi?
- O nic. A spróbuj tylko-
-"Tylko" co?
- Nic. Jesteś uparta. I to bardzo. Żeby nie było, że nic nie mówiłam! Wszyscy jesteśmy za tym żebyś w końcu doceniła uczucia Kibuma, a ty nadal swoje. Co z tego, że nie jest taki idealny jak Jongin? Kibum jest od niego lepszy i tyle -zbulwersowała się dziewczyna i poszła do pokoju.
Usiadłam w kuchni przy stole.
Może Amy ma rację?
To prawda: jestem kiepska w okazywaniu uczuć i to zawsze Amy mi pomaga..
Często stawiam na swoim i wychodzą z tego różne głupoty, a potem jest "A nie mówiłam?".
Jednak że.... tym razem jestem w kompletnie innej sytuacji i już sama nie wiem co mam zrobić.
Rozdział 7
Do domu wróciłam ok. 3 w nocy. Weszłam po cichu byle nikogo nie obudzić.
Zobaczyłam, że w salonie włączony jest telewizor, a na kanapie śpi Minho i przytulona do niego Amy. Uśmiechnęłam się do siebie i przykrywając kocem tą parkę wyłączyłam telewizor.
Szybko podreptałam na górę i cicho wślizgnęłam się do pokoju. Usiadłam na łóżku i ściągnęłam te przeklęte koturny.
- Uff... - odsapnęłam z ulgą - Nareszcie.
Położyłam buty obok łóżka i zaczęłam rozpinać sukienkę. Przerwałam bo poczułam, że nie jestem sama w pokoju. Zapaliłam lampkę nocną. Na łóżku Amy ktoś siedział.
Key.
Czy on zawsze musi mieć ostatnie słowo? Nawet o 3 nad ranem? Co za nieznośny człowiek.
-Kibum? Czy ciebie już całkiem porąbało? - zapytałam.
- Prędzej ciebie. Jest 3 w nocy.
- Nic ci do tego - burknęłam.
-I jak tu z tobą normalnie porozmawiać? Ehh...
- Co? W jakim sensie "normalnie"?
- Ja... ja chciałem cię przeprosić - zaczął.
Spojrzałam na niego jakby był chory umysłowo. Po prostu byłam w mega szoku.
- Naprawdę przeprosić i... to co mówiłem, że jesteś wredna i tak dalej to wszystko było kłamstwem. Ja... nie wiem dlaczego.. poniosło mnie. Nie wróciłaś na noc do domu i tak strasznie się martwiłem i tak wyszło, że...
Czy to ten sam Key?
Niemożliwe.
Albo ktoś go podmienił, albo zrobił pranie mózgu.
Jej. Jeżeli jednak to ten sam Szorstki Key to okazuje skruchę i jakieś uczucia.
- Po prostu przepraszam - powiedział wstając z łóżka przyjaciółki i skierował się w stronę drzwi.
- Kibum..
- Hm?
- Ja też przepraszam. Masz rację często daję się ponieść emocjom, ale tak już jestem.
- Rozumiem i.... Yumi?
- Tak?
-Chcę żebyś jeszcze o czymś wiedziała.
Spojrzałam na niego pytająco.
- To nie tak, że cię nie lubię czy coś. Naprawdę cię lubię albo raczej....nawet mi na tobie zależy.
Zamurowało mnie. Nie wiedziałam co powiedzieć. Otworzyłam usta i po chwili je zamknęłam.
To nie może być ten sam Key.
Po prostu nie może.
- Nie mo... nie chciałem już dłużej w sobie tego trzymać, ale mam nadzieję, że zrozumiesz bo moje uczucia są naprawdę szczere - chłopak odwrócił się do mnie tyłem i złapał za klamkę.
W jednej sekundzie znalazłam się tuż za nim i mocno go do siebie przytuliłam.
Nie kontrolowałam swojego ciała. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje.
Po kilku sekundach wreszcie się jakoś opanowałam i puściłam Key po czym cofnęłam się o krok do tyłu.
- Przepraszam.. - wybąkałam - Nie panowałam nad tym i-
Chłopak zbliżył się i położył mi palec na ustach. Podniosłam wzrok żeby móc spojrzeć mu w oczy. Key patrzył na mnie tak ciepło jak jeszcze nigdy dotąd. Spuściłam głowę, żeby nie widział jak się rozklejam. Jednak on to czuł. Chwycił moją twarz w swoje dłonie i zbliżył się. Był tak blisko, że nasze usta delikatnie się stykały. Przygryzłam wargę i znów spojrzałam mu prosto w oczy. Key nie wytrzymał i wpił się w moje usta. Jego pocałunek był czuły i delikatny. Nie powstrzymałam się i odpowiedziałam mu na niego. Przez dłuższą chwilę staliśmy przytuleni tak do siebie. Gdy wreszcie oderwałam się od chłopaka przetarłam zamglone oczy.
- Kocham cię - usłyszałam jego szept w moim uchu.
Uśmiechnęłam się do siebie i mocno go przytuliłam. Nie wiedziałam, że takie słowa od NIEGO mogą mnie tak bardzo uszczęśliwić.
Ale.. nie zapominajmy o Jonginie. On od samego początku się mną opiekował. Miałam co do niego wyrzuty sumienia.
Odsunęłam się od Key i uśmiechnęłam do niego smutno. Chłopak przyjrzał mi się uważnie i pokręcił głową.
- Rozumiem -powiedział i cmoknął mnie w czoło - Dobranoc - dodał i wyszedł z pokoju.
Zanim jednak to zrobił zauważyłam na jego twarzy smutek i zrezygnowanie.
- Kim Yumiko, jesteś skończoną idiotką - skarciłam się na głos i położyłam na łóżku.
Tak się postarał.. niby coś do niego czuję, ale jest jeszcze... Kai.
-Ehh... cholerne sumienie! - warknęłam i nakryłam się kołdrą po sam czubek nosa.
Nie zasnęłam.
Za dużo emocji. Za dużo myśli krążyło mi po głowie.
Zobaczyłam, że w salonie włączony jest telewizor, a na kanapie śpi Minho i przytulona do niego Amy. Uśmiechnęłam się do siebie i przykrywając kocem tą parkę wyłączyłam telewizor.
Szybko podreptałam na górę i cicho wślizgnęłam się do pokoju. Usiadłam na łóżku i ściągnęłam te przeklęte koturny.
- Uff... - odsapnęłam z ulgą - Nareszcie.
Położyłam buty obok łóżka i zaczęłam rozpinać sukienkę. Przerwałam bo poczułam, że nie jestem sama w pokoju. Zapaliłam lampkę nocną. Na łóżku Amy ktoś siedział.
Key.
Czy on zawsze musi mieć ostatnie słowo? Nawet o 3 nad ranem? Co za nieznośny człowiek.
-Kibum? Czy ciebie już całkiem porąbało? - zapytałam.
- Prędzej ciebie. Jest 3 w nocy.
- Nic ci do tego - burknęłam.
-I jak tu z tobą normalnie porozmawiać? Ehh...
- Co? W jakim sensie "normalnie"?
- Ja... ja chciałem cię przeprosić - zaczął.
Spojrzałam na niego jakby był chory umysłowo. Po prostu byłam w mega szoku.
- Naprawdę przeprosić i... to co mówiłem, że jesteś wredna i tak dalej to wszystko było kłamstwem. Ja... nie wiem dlaczego.. poniosło mnie. Nie wróciłaś na noc do domu i tak strasznie się martwiłem i tak wyszło, że...
Czy to ten sam Key?
Niemożliwe.
Albo ktoś go podmienił, albo zrobił pranie mózgu.
Jej. Jeżeli jednak to ten sam Szorstki Key to okazuje skruchę i jakieś uczucia.
- Po prostu przepraszam - powiedział wstając z łóżka przyjaciółki i skierował się w stronę drzwi.
- Kibum..
- Hm?
- Ja też przepraszam. Masz rację często daję się ponieść emocjom, ale tak już jestem.
- Rozumiem i.... Yumi?
- Tak?
-Chcę żebyś jeszcze o czymś wiedziała.
Spojrzałam na niego pytająco.
- To nie tak, że cię nie lubię czy coś. Naprawdę cię lubię albo raczej....nawet mi na tobie zależy.
Zamurowało mnie. Nie wiedziałam co powiedzieć. Otworzyłam usta i po chwili je zamknęłam.
To nie może być ten sam Key.
Po prostu nie może.
- Nie mo... nie chciałem już dłużej w sobie tego trzymać, ale mam nadzieję, że zrozumiesz bo moje uczucia są naprawdę szczere - chłopak odwrócił się do mnie tyłem i złapał za klamkę.
W jednej sekundzie znalazłam się tuż za nim i mocno go do siebie przytuliłam.
Nie kontrolowałam swojego ciała. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje.
Po kilku sekundach wreszcie się jakoś opanowałam i puściłam Key po czym cofnęłam się o krok do tyłu.
- Przepraszam.. - wybąkałam - Nie panowałam nad tym i-
Chłopak zbliżył się i położył mi palec na ustach. Podniosłam wzrok żeby móc spojrzeć mu w oczy. Key patrzył na mnie tak ciepło jak jeszcze nigdy dotąd. Spuściłam głowę, żeby nie widział jak się rozklejam. Jednak on to czuł. Chwycił moją twarz w swoje dłonie i zbliżył się. Był tak blisko, że nasze usta delikatnie się stykały. Przygryzłam wargę i znów spojrzałam mu prosto w oczy. Key nie wytrzymał i wpił się w moje usta. Jego pocałunek był czuły i delikatny. Nie powstrzymałam się i odpowiedziałam mu na niego. Przez dłuższą chwilę staliśmy przytuleni tak do siebie. Gdy wreszcie oderwałam się od chłopaka przetarłam zamglone oczy.
- Kocham cię - usłyszałam jego szept w moim uchu.
Uśmiechnęłam się do siebie i mocno go przytuliłam. Nie wiedziałam, że takie słowa od NIEGO mogą mnie tak bardzo uszczęśliwić.
Ale.. nie zapominajmy o Jonginie. On od samego początku się mną opiekował. Miałam co do niego wyrzuty sumienia.
Odsunęłam się od Key i uśmiechnęłam do niego smutno. Chłopak przyjrzał mi się uważnie i pokręcił głową.
- Rozumiem -powiedział i cmoknął mnie w czoło - Dobranoc - dodał i wyszedł z pokoju.
Zanim jednak to zrobił zauważyłam na jego twarzy smutek i zrezygnowanie.
- Kim Yumiko, jesteś skończoną idiotką - skarciłam się na głos i położyłam na łóżku.
Tak się postarał.. niby coś do niego czuję, ale jest jeszcze... Kai.
-Ehh... cholerne sumienie! - warknęłam i nakryłam się kołdrą po sam czubek nosa.
Nie zasnęłam.
Za dużo emocji. Za dużo myśli krążyło mi po głowie.
Rozdział 6
Walnęłam się na łóżko jak martwa. Sięgnęłam do kieszeni po karteczkę, którą wsunął mi Kai.
Numer telefonu. A więc to miał na myśli mówiąc, że jesteśmy w kontakcie. Włożyłam karteczkę z powrotem do kieszeni.
Usłyszałam otwierające się drzwi. Odwróciłam głowę żeby spojrzeć kto to. Prędzej spodziewałabym się, że to Amy przyjdzie a nie on.
Key.
- Jeżeli masz zamiar mówić.... nie, sorki. Jeżeli masz zamiar drzeć się na mnie i nabijać się ze mnie to lepiej wyjdź i zrób to później - przewróciłam oczami.
- Nie mam zamiaru - powiedział z dziwnym spokojem chłopak i zamknął drzwi. - Zrobię to teraz.
- Dzięki - warknęłam
Key oparł się o ścianę i skrzyżował ręce na piersiach.
- Śmiało, zaczynaj. Poniżaj mnie ile chcesz. Powytykaj mi błędy. Chętnie posłucham.
- Jesteś wredna, krzykliwa, egoistyczna, nie umiesz opanować emocji, często się wściekasz, brak poczucia humoru. Jesteś również wulgarna, niewychowana, nieodpowiedzialna, ignorancka, kłamliwa, porąbana i idiotyczna.
- Skończyłeś..? - zapytałam zduszonym głosem. Auć, to zabolało. Ale dlaczego? Są ludzie którzy mówili mi o wiele gorsze rzeczy (np. taka Amy), ale i tak się tym nie przejmowałam. A teraz?
- Hmm... niech pomyślę - na chwilę zapadła cisza. -Tak. Chyba już skończyłem.
- To wyjdź - warknęłam i odwróciłam się do niego tyłem.
Zamiast wyjść chłopak podszedł i usiadł na brzegu mojego łóżka.
- Zabolało? - zapytał szeptem.
Wbiłam w niego morderczy wzrok i odepchnęłam go od siebie.
Key nie dał za wygraną . Odgarnął mi włosy z twarzy i zwrócił ją ku sobie.
- Spójrz na mnie.
Zrobiłam to. Spojrzałam mu prosto w oczy. Miał w nich dumę. Był dumny, że udało mu się mnie upokorzyć.
- Wyjdź stąd. Nie chcę cię oglądać - wysyczałam i wyciągnęłam telefon.
- A co? Prawda zabolała? I co teraz zrobisz? Zadzwonisz do Jongina i wyżalisz mu się? - zapytał poddenerwowany Key.
Przez chwilę milczałam, aż w końcu odezwałam się pewnym głosem.
- Żebyś wiedział. I nic ci do tego! - spojrzałam na niego wilkiem. Powoli zaczynałam wracać do siebie. - Poza tym nie myśl sobie, że tylko ja mam wady! Masz rację może i nie umiem opanować emocji, brakuje mi poczucia humoru i jestem skończoną idiotką, ale ty jesteś wrednym, chamskim, egoistycznym i aroganckim debilem! Zawsze się ze wszystkich nabijasz, a sam nie jesteś ideałem, więc zamknij ryj! - wybuchnęłam i szybko wykręciłam numer do Jongina - A teraz wyjdź bo jestem zajęta.
Chłopaka zamurowało. Nic nie mówiąc wyszedł z pokoju trzaskając drzwiami.
Następnego dnia między mną a Key ciągle było napięcie.
Obydwoje dogryzaliśmy sobie na każdym kroku.
- Ojoj... chyba wczoraj coś POWAŻNEGO się między nimi zadziało -szepnęła Amy do Minho.
- Racja. Nigdy się tak nie zachowywali w stosunku do siebie - przytaknął raper.
Nagle do drzwi zadzwonił dzwonek.
- Ja otworzę! - powiedzieli w tym samym czasie JJong i TaeMin i obydwoje pobiegli otworzyć.
- Jongin? A ty...
- Cześć, Tae. Przyszedłem po Yumiko - rzekł Kai.
Key udał, że nie słyszy, ale mimowolnie spojrzał w stronę drzwi.
- Wejdź, proszę - maknae wpuścił chłopaka do środka.
- Yumi! Masz gościa! - zawołał wesoło Jonghyun.
Kai uśmiechnął się i pomachał do mnie.
- Jej! Szybki jesteś - zaśmiałam się.
- Gotowa?
- Prawie. Daj mi 5 minut.
- Jasne.
Wstałam z kanapy i pozbawiłam Onew wygodnej pozycji.
- Ej !- krzyknął oburzony - A było mi tak wygodnie!
Wystawiłam mu język i pobiegłam na górę. Otworzyłam swoją i Amy szafę i złapałam się za głowę.
-Oj, Yumiko, Yumiko - przyglądnęłam się zawartości szafy i ostatecznie wyjęłam czarną sukienkę i tego samego koloru koturny.
Chwilę potem zeszłam na dół.
- Szybko się wyrobiłaś - rzekł Kai - Pięknie wyglądasz - dodał po chwili.
- Dziękuję - uśmiechnęłam się delikatnie.
- A ty gdzie idziesz? - usłyszałam głos Amy.
- Wychodzę, a tą bandę zostawiam tobie.
- To jest nie fair!
- Ehh... spokojnie. Jutro pójdziemy na zakupy.
Hye Jae wydęła wargi i skrzyżowała ręce na piersiach.
- Ja stawiam.
- Zgoda! Baw się dobrze! - uśmiechnęła się przyjaciółka i opadła niezgrabnie na fotel.
- Połamania nóg, Jongin - warknął do siebie Key.
Wyszliśmy z Kaiem z domu.
Kibum nie wytrzymał i rzucił telefonem o ścianę na co ten rozsypał się na kawałki.
- Nowego telefonu nie dostaniesz - rzucił przez ramię Jonghyun.
Chłopak tylko wzruszył ramionami i poszedł do swojego pokoju i wyciągnął z komody drugi zapasowy telefon, ale szybko go odłożył bo nie chciał go zniszczyć.
Podszedł do okna i wyjrzał z niego. Na dworze przy samochodzie stałam ja i Kai.
Chłopak odszedł od okna i walnął się na łóżko.
- Cholerny Jongin - zaklął pod nosem i wtulił twarz w poduszkę - W czym on jest ode mnie lepszy?!
- Może w łóżku? - chłopak usłyszał nad sobą głos Amy.
-CO?!
- Nie unoś się tak! - zaśmiała się dziewczyna i opadła na łóżko obok Key tak, że ten musiał usiąść - Zadajesz sobie pytanie na które odpowiedź jest oczywista. Nie mądry Key.
- O co ci chodzi?
- Chcesz wiedzieć w czym Jongin jest taki dobry i tak dalej?
- Chcę wiedzieć co ona w nim takiego widzi.
- Ja ci już powiem co. Jongin jest czuły i opiekuńczy. Poza tym jest typem, który potrafi wysłuchać i dać dobrą radę. Widać, że unni czuje się przy nim swobodnie.
- Skończyłaś już mówić jaki to Jongin jest cudowny? - zbulwersował się visual.
- On jest słodki i jest MŁODSZY od ciebie - Amy podkreśliła słowo "młodszy" - Podsumowując: nie dorastasz mu nawet do pięt.
- Zamknij się już...
Dziewczyna nie miała zamiaru się zamknąć.
- Powiedziałeś jej chociaż raz, CHOCIAŻ JEDEN JEDYNY RAZ coś miłego?
Chłopak milczał.
- Zawsze jej tylko ubliżasz i się z niej nabijasz. Nie dziw się, że ona NAPRAWDĘ lubi Jongina.
Key nadal milczał.
Chyba TU go zabolało.
- Słuchaj, dam ci dobrą radę - zaczęła po chwili dziewczyna - Widzę, że ją lubisz, ale tak lubisz-lubisz.
- No i co z tego? Widziałaś jak ona patrzy na Jongina...
- Zamknij się debilu. Za łatwo się poddajesz. Musisz powiedzieć jej co czujesz albo dupa. Pożegnasz się z rozdziewiczeniem jej.
- AMY!!!!
- Tylko żartowałam! - dziewczyna klepnęła Key po ramieniu. - A teraz na poważnie. Musisz powiedzieć co czujesz albo stracisz ją na zawsze. Ale przede wszystkim przeproś ją za to co mówiłeś. Kup jej kwiatka albo coś. No, chyba że jednak ci na niej nie zależy to leż do góry dupą i nie rób nic.
Chłopak spojrzał na Amy.
A jednak potrafiła być normalna.
-No, ja spadam na dół. Założyłam się z Onew o to kto zje więcej kurczaków.
Dobra. Odwołuję to, że jest normalna.
Kurczakożerczyni.
- Hye Jae?
- Co?
- Dzięki - powiedział Key i wziął do ręki telefon.
-Spoko. Gdyby co zawsze możesz ze mną pogadać - uśmiechnęła się dziewczyna i poszła do salonu.
Usłyszałam otwierające się drzwi. Odwróciłam głowę żeby spojrzeć kto to. Prędzej spodziewałabym się, że to Amy przyjdzie a nie on.
Key.
- Jeżeli masz zamiar mówić.... nie, sorki. Jeżeli masz zamiar drzeć się na mnie i nabijać się ze mnie to lepiej wyjdź i zrób to później - przewróciłam oczami.
- Nie mam zamiaru - powiedział z dziwnym spokojem chłopak i zamknął drzwi. - Zrobię to teraz.
- Dzięki - warknęłam
Key oparł się o ścianę i skrzyżował ręce na piersiach.
- Śmiało, zaczynaj. Poniżaj mnie ile chcesz. Powytykaj mi błędy. Chętnie posłucham.
- Jesteś wredna, krzykliwa, egoistyczna, nie umiesz opanować emocji, często się wściekasz, brak poczucia humoru. Jesteś również wulgarna, niewychowana, nieodpowiedzialna, ignorancka, kłamliwa, porąbana i idiotyczna.
- Skończyłeś..? - zapytałam zduszonym głosem. Auć, to zabolało. Ale dlaczego? Są ludzie którzy mówili mi o wiele gorsze rzeczy (np. taka Amy), ale i tak się tym nie przejmowałam. A teraz?
- Hmm... niech pomyślę - na chwilę zapadła cisza. -Tak. Chyba już skończyłem.
- To wyjdź - warknęłam i odwróciłam się do niego tyłem.
Zamiast wyjść chłopak podszedł i usiadł na brzegu mojego łóżka.
- Zabolało? - zapytał szeptem.
Wbiłam w niego morderczy wzrok i odepchnęłam go od siebie.
Key nie dał za wygraną . Odgarnął mi włosy z twarzy i zwrócił ją ku sobie.
- Spójrz na mnie.
Zrobiłam to. Spojrzałam mu prosto w oczy. Miał w nich dumę. Był dumny, że udało mu się mnie upokorzyć.
- Wyjdź stąd. Nie chcę cię oglądać - wysyczałam i wyciągnęłam telefon.
- A co? Prawda zabolała? I co teraz zrobisz? Zadzwonisz do Jongina i wyżalisz mu się? - zapytał poddenerwowany Key.
Przez chwilę milczałam, aż w końcu odezwałam się pewnym głosem.
- Żebyś wiedział. I nic ci do tego! - spojrzałam na niego wilkiem. Powoli zaczynałam wracać do siebie. - Poza tym nie myśl sobie, że tylko ja mam wady! Masz rację może i nie umiem opanować emocji, brakuje mi poczucia humoru i jestem skończoną idiotką, ale ty jesteś wrednym, chamskim, egoistycznym i aroganckim debilem! Zawsze się ze wszystkich nabijasz, a sam nie jesteś ideałem, więc zamknij ryj! - wybuchnęłam i szybko wykręciłam numer do Jongina - A teraz wyjdź bo jestem zajęta.
Chłopaka zamurowało. Nic nie mówiąc wyszedł z pokoju trzaskając drzwiami.
Następnego dnia między mną a Key ciągle było napięcie.
Obydwoje dogryzaliśmy sobie na każdym kroku.
- Ojoj... chyba wczoraj coś POWAŻNEGO się między nimi zadziało -szepnęła Amy do Minho.
- Racja. Nigdy się tak nie zachowywali w stosunku do siebie - przytaknął raper.
Nagle do drzwi zadzwonił dzwonek.
- Ja otworzę! - powiedzieli w tym samym czasie JJong i TaeMin i obydwoje pobiegli otworzyć.
- Jongin? A ty...
- Cześć, Tae. Przyszedłem po Yumiko - rzekł Kai.
Key udał, że nie słyszy, ale mimowolnie spojrzał w stronę drzwi.
- Wejdź, proszę - maknae wpuścił chłopaka do środka.
- Yumi! Masz gościa! - zawołał wesoło Jonghyun.
Kai uśmiechnął się i pomachał do mnie.
- Jej! Szybki jesteś - zaśmiałam się.
- Gotowa?
- Prawie. Daj mi 5 minut.
- Jasne.
Wstałam z kanapy i pozbawiłam Onew wygodnej pozycji.
- Ej !- krzyknął oburzony - A było mi tak wygodnie!
Wystawiłam mu język i pobiegłam na górę. Otworzyłam swoją i Amy szafę i złapałam się za głowę.
-Oj, Yumiko, Yumiko - przyglądnęłam się zawartości szafy i ostatecznie wyjęłam czarną sukienkę i tego samego koloru koturny.
Chwilę potem zeszłam na dół.
- Szybko się wyrobiłaś - rzekł Kai - Pięknie wyglądasz - dodał po chwili.
- Dziękuję - uśmiechnęłam się delikatnie.
- A ty gdzie idziesz? - usłyszałam głos Amy.
- Wychodzę, a tą bandę zostawiam tobie.
- To jest nie fair!
- Ehh... spokojnie. Jutro pójdziemy na zakupy.
Hye Jae wydęła wargi i skrzyżowała ręce na piersiach.
- Ja stawiam.
- Zgoda! Baw się dobrze! - uśmiechnęła się przyjaciółka i opadła niezgrabnie na fotel.
- Połamania nóg, Jongin - warknął do siebie Key.
Wyszliśmy z Kaiem z domu.
Kibum nie wytrzymał i rzucił telefonem o ścianę na co ten rozsypał się na kawałki.
- Nowego telefonu nie dostaniesz - rzucił przez ramię Jonghyun.
Chłopak tylko wzruszył ramionami i poszedł do swojego pokoju i wyciągnął z komody drugi zapasowy telefon, ale szybko go odłożył bo nie chciał go zniszczyć.
Podszedł do okna i wyjrzał z niego. Na dworze przy samochodzie stałam ja i Kai.
Chłopak odszedł od okna i walnął się na łóżko.
- Cholerny Jongin - zaklął pod nosem i wtulił twarz w poduszkę - W czym on jest ode mnie lepszy?!
- Może w łóżku? - chłopak usłyszał nad sobą głos Amy.
-CO?!
- Nie unoś się tak! - zaśmiała się dziewczyna i opadła na łóżko obok Key tak, że ten musiał usiąść - Zadajesz sobie pytanie na które odpowiedź jest oczywista. Nie mądry Key.
- O co ci chodzi?
- Chcesz wiedzieć w czym Jongin jest taki dobry i tak dalej?
- Chcę wiedzieć co ona w nim takiego widzi.
- Ja ci już powiem co. Jongin jest czuły i opiekuńczy. Poza tym jest typem, który potrafi wysłuchać i dać dobrą radę. Widać, że unni czuje się przy nim swobodnie.
- Skończyłaś już mówić jaki to Jongin jest cudowny? - zbulwersował się visual.
- On jest słodki i jest MŁODSZY od ciebie - Amy podkreśliła słowo "młodszy" - Podsumowując: nie dorastasz mu nawet do pięt.
- Zamknij się już...
Dziewczyna nie miała zamiaru się zamknąć.
- Powiedziałeś jej chociaż raz, CHOCIAŻ JEDEN JEDYNY RAZ coś miłego?
Chłopak milczał.
- Zawsze jej tylko ubliżasz i się z niej nabijasz. Nie dziw się, że ona NAPRAWDĘ lubi Jongina.
Key nadal milczał.
Chyba TU go zabolało.
- Słuchaj, dam ci dobrą radę - zaczęła po chwili dziewczyna - Widzę, że ją lubisz, ale tak lubisz-lubisz.
- No i co z tego? Widziałaś jak ona patrzy na Jongina...
- Zamknij się debilu. Za łatwo się poddajesz. Musisz powiedzieć jej co czujesz albo dupa. Pożegnasz się z rozdziewiczeniem jej.
- AMY!!!!
- Tylko żartowałam! - dziewczyna klepnęła Key po ramieniu. - A teraz na poważnie. Musisz powiedzieć co czujesz albo stracisz ją na zawsze. Ale przede wszystkim przeproś ją za to co mówiłeś. Kup jej kwiatka albo coś. No, chyba że jednak ci na niej nie zależy to leż do góry dupą i nie rób nic.
Chłopak spojrzał na Amy.
A jednak potrafiła być normalna.
-No, ja spadam na dół. Założyłam się z Onew o to kto zje więcej kurczaków.
Dobra. Odwołuję to, że jest normalna.
Kurczakożerczyni.
- Hye Jae?
- Co?
- Dzięki - powiedział Key i wziął do ręki telefon.
-Spoko. Gdyby co zawsze możesz ze mną pogadać - uśmiechnęła się dziewczyna i poszła do salonu.
Rozdział 5
Gdy wyszłam z domu nie wiedziałam dokąd pójdę, ale ostatecznie znalazłam się w klubie nocnym.
Postanowiłam, że nachleję się tak, żeby nic nie pamiętać.
Usiadłam przy barze i zamówiłam drinka.
Potem kolejnego.
I jeszcze jednego.
Tym sposobem dobiłam do 6 drinków i 4 piw.
- Hej - usłyszałam nad sobą czyjś głos.
Spojrzałam do góry i wiedziałam, że znam tego kolesia, ale za Chiny nie mogłam sobie przypomnieć skąd.
- Można? - zapytał, a ja w odpowiedzi wzruszyłam ramionami i zamówiłam kolejnego drinka.
Chłopak usiadł obok mnie.
- Co sprowadza tutaj tak śliczną dziewczynę? - zapytał uśmiechnięty.
- Coś co tak ślicznego chłopaka jak ty nie powinno interesować - odburknęłam
Chłopak uśmiechnął się tylko.
- Jestem Kim Jongin, ale znajomi mówią mi Kai. A ty?
- Kim Yumiko, Yumi.
- Ładnie.
- Zwyczajnie.
- Chyba humor nie dopisuje?
- Może. Z resztą nie twoja sprawa - powiedziałam i sięgnęłam po drinka, ale czyjaś ręka mnie powstrzymała.
Spojrzałam na chłopaka, który trzymał mnie za rękę.
- A może ju wystarczy?
- To chyba ja powinnam o tym zadecydować.
- Marnujesz się.
- Chcę zapomnieć.
- O czym?
- O tym przez co dzisiaj przeszłam. Nie musisz znać szczegółów.
- Dobra, nie musisz nic więcej mówić jak nie chcesz. To chociaż... zawiozę cię do domu.
- Nie mam domu.
- Jak to nie masz?
- W pewnym sensie... nie chcę tam wracać. Przynajmniej na razie.
- To co? Masz zamiar się upić i spędzić całą noc?
- A czemu nie?
Kai zacisnął mocniej dłoń na moim nadgarstku. Spojrzałam mu prosto w oczy i już wiedziałam skąd go znam. W końcu dałam za wygraną i cofnęłam dłoń. Po jakiejś dłuższej chwili milczenia chłopak odezwał się.
- Chodź zawiozę cię do domu.
- Mówiłam ci, że nie chcę wracać do domu. Nie teraz.
- To...
- To co?
- To może do jakiegoś hotelu albo coś...
- Rób co chcesz. Byle nie do domu.
Kai pokręcił głową i pomógł mi wstać.
W pierwszym momencie w ogóle nie czułam nóg, ale po chwili stanęłam "normalnie".
Kai zaprowadził mnie do samochodu.
-Gdzie cię zawieźć? - zapytał po chwili milczenia.
- Nie wiem. Ja cię nie prosiłam żebyś mnie gdziekolwiek zawoził - parsknęłam.
Chłopak zamilczał. Kilka razy otwierał a potem zamykał usta, ale ostatecznie zadał pytanie.
- Może...pojedziemy do mnie?
Wzruszyłam tylko ramionami. On uznał to za odpowiedź. Z resztą co innego mógł zrobić? No tak w sumie mógł zostawić mnie w klubie i pojechać do siebie. Po co w ogóle zawracał mną sobie głowę?
Kilkanaście minut jechaliśmy w ciszy.
Nagle zadzwonił mi telefon. Spojrzałam na wyświetlacz: Amy.
Rzuciłam komórką na tył samochodu. Kai zerknął na mnie.
- Przyjaciółka - powiedziałam przez zaciśnięte zęby. Wiedziałam, że chciał zapytać kto dzwonił.
- Może powinnaś odebrać? Pewnie się o ciebie martwi.
- Phi. Martwi, dobre. Pewnie nabija się ze mnie razem z tym idiotą.
Chłopak spojrzał na mnie pytająco.
- Też mi coś. Ja i on, dobre. Hahaha... Pewnie nie chcesz tego słuchać.
- Jeżeli poczujesz się z tym lepiej... mów śmiało. Chętnie cię wysłucham.
Już go nie słuchałam. Chciałam to z siebie wyrzucić.
- Wszystko przez tego Kurczakożercę! W takim nieodpowiednim momencie wszedł do pokoju i głupoty gadał... nie, nie, nie. Nie jestem z tym szorstkim debilem i nigdy nie będę!
Kai przyglądał mi się uważnie.
Wzdychnęłam ciężko i oparłam głowę o szybę.
Po kolejnych kilkunastu minutach wreszcie dojechaliśmy do domu chłopaka. Nie mogłam iść o własnych siłach. Czułam się jakbym co dopiero zeszła z porządnej karuzeli. Nawet przez sekundę nie ustałam prosto. Kai wziął mnie na barana, a ja przytulona do niego-zasnęłam.
Gdy rano obudziłam się nie wiedziałam gdzie jestem i jak się tu znalazłam. Ogarnęłam tylko tyle, że to nie jest mój i Amy pokój. Wyszłam i skierowałam się do innej części domu. W salonie siedziało 4 chłopaków a w kuchni jeszcze jeden. Otworzyłam usta ze zdumienia, ale po chwili je zamknęłam. Jak ja się tu znalazłam?
- Dzień dobry, śpiochu - usłyszałam czyjś głos i poczułam ciepły oddech na karku. Czyjeś ręce złapały mnie w talii.
Odwróciłam głowę żeby spojrzeć na tego który mnie trzymał. Otworzyłam szeroko oczy i nic nie mogłam z siebie wydusić.
- Coś taka zdziwiona? - zapytał uśmiechnięty Kai - Wczoraj jakoś nie byłaś tak zaskoczona.
- W-wczoraj? - zapytałam zduszonym głosem.
- Chodź się napijesz - chłopak zaciągnął mnie do kuchni. Po chwili podał mi sok ze świeżo wyciśniętych pomidorów.
- Fuu ... - skrzywiłam się - Myślisz, że to wypiję?
- Na kaca soki pomagają - uśmiechnął się.
Spojrzałam na szklankę z czerwonym płynem. Obrzydlistwo.
- Mam pytanie.. - zaczęłam
- Śmiało.
- Jak się tu znalazłam?
- Nie pamiętasz?
- Nie.
- W sumie... jakoś mnie to nie dziwi - zaśmiał się.
- Powiesz mi czy nie? - traciłam już panowanie nad sobą.
- To tak: spotkałem cię w klubie, nie chciałaś mi powiedzieć gdzie mieszkasz bo rzekomo "chciałaś zapomnieć i na razie tam nie wracać" , a więc przywiozłem cię tutaj. Nawet na nogach ustać nie mogłaś to wziąłem cię na barana. A że zasnęłaś to zaniosłem i położyłem cię na moim łóżku.
- Czekaj, czekaj... na TWOIM łóżku?
- No.. tak.
Zrobiłam wielkie oczy, a ten tylko spojrzał na mnie pytająco.
- Czy... czy między nami do czegoś doszło? - wycedziłam.
- Co? Chcesz wiedzieć czy ty i ja raze-
- TAK! - pośpiesznie pokiwałam głową.
- Nie. Nic z tych rzeczy - uśmiechnął się chłopak.
Spuściłam głowę i wzięłam do ręki szklankę z sokiem. Jednym łykiem wszystko wypiłam. Myślałam, że będzie gorsze.
- Chyba nie było takie złe? - zapytał zabierając szklankę - Chcesz jeszcze?
- Nie, dzięki - rzekłam i odgarnęłam włosy z czoła.
- Nie wiem o kim wczoraj mówiłaś, ale byłaś nieźle wkurzona - zaśmiał się pod nosem.
- CO?! Co ci wczoraj mówiłam?! - podeszłam do chłopaka i złapałam go za kołnierz koszulki. Przystawiłam się do niego na tyle blisko, że aż za blisko.
Chłopak uśmiechnął się delikatnie.
- Tylko mi się wyżaliłaś - szepnął
Puściłam go i odsunęłam się od niego.
-Ja.. chyba nie powinnam ci nic mówić.-wybąkałam
-Nie martw się. Nikt się nie dowie o tym co mi powiedziałaś. Jeżeli tylko chcesz żebym siedział cicho to mów.
- Dziękuję - wyszeptałam
- Ej, Jongin! Grasz z nami?
Spojrzeliśmy w stronę salonu. Kaia wołał Suho.
- Tak, zaraz do was dołączę - odpowiedział mu chłopak - Chcesz grać z nami? - dodał zwracając się do mnie.
- Nie. Chcę wrócić do... do domu.
- Jasne. Nie ma problemu. Zawiozę cię.
Zebrałam się i rzuciłam na odchodnym podziękowanie do reszty EXO, że pozwolili mi tu przenocować. Ukłoniłam się i skierowałam do samochodu Kaia.
Usiadłam na przednim siedzeniu i sięgnęłam po mój telefon który leżał z tyłu (widziałam jego odbicie w lusterku) .
Spojrzałam na ekran: 42 nieodebrane połączenia, 23 wiadomości. Amy chyba się martwiłam Trudno. Obejdzie się. Schowałam telefon do kieszeni i złapałam się za głowę. Teraz to mnie naprawdę rozbolała
Jongin podał mi jakieś tabletki przeciwbólowe po czym odpalił auto. Podałam mu adres i ruszyliśmy. Całą drogę spędziliśmy w ciszy. Gdy samochód wreszcie stanął, chłopak spojrzał na mnie pytająco.
- Co? - zapytałam i zerknęłam na niego spod grzywki.
- Przecież to dom chłopaków z SHINee.
- Wiem.
- Mieszkasz tutaj?
- Tak. Razem z przyjaciółką.
- Dlaczego?
- Ponieważ....jesteśmy ich opiekunkami.
Kai zaśmiał się.
- Poważnie? Opiekunki?
- Coś ci się nie podoba? - zapytałam mniej przyjaznym głosem.
- Przepraszam. Tylko ... strasznie mnie to zdziwiło. A co z ich managerem?
- Wziął nogi za pas.
- Czyli zrobił sobie od nich upragnione wakacje.
- Upragnione?
- Nieważne.
Wyszłam z wozu i jeszcze przez chwilę rozmawiałam z chłopakiem.
- Hę? Patrzcie to Jongin - powiedział TaeMin stojąc w oknie i patrząc na nas.
- No i? Niech se będzie - parsknął Key - Co mnie on ob-
- Ale on jest z Yumi.. - dokończył spokojnie Onew.
Jonghyun, Minho i Hye Jae spokojnie podeszli do okna, natomiast Key zerwał się jak oparzony i szybko tam podbiegł.
- Co? Ona z nim...?! - chłopak wydawał się być oburzonym. Chciał wyjść z domu, ale JJong go zatrzymał.
- Stój! - warknął.
Kai odprowadził mnie pod same drzwi i zadzwonił dzwonkiem. Key wyrwał się Jonghyunowi i skoczył do drzwi jak oparzony.
- Cześć, Kibum. Znalazłem waszą zgubę - uśmiechnął się Kai.
- Doprawdy? Miło, że przywiozłeś ją całą i zdrową - powiedział przez zaciśnięte zęby chłopak.
Już chciał zrobić coś głupiego, ale TaeMin i Amy mu na to nie pozwolili.
- Tu głupolu! - dziewczyna rzuciła mi się na szyję i mocno przytuliła, a po chwili uderzyła równie mocno jak przytuliła. Aż się zgięłam w pół. - Wiesz jak się martwiliśmy?!
Pokręciłam tylko głową ze sztucznym uśmiechem na ustach.
- Wejdziesz? - zapytał TaeMin szybko, a Kai zaprzeczył.
- Nie, dziękuję. Obiecałem chłopakom, że z nimi zagram. Muszę już lecieć - uśmiechnął się po czym zwrócił się do mnie - Miło było cię poznać. W razie czego jesteśmy w kontakcie - dodał i cmoknął mnie w policzek wsuwając jednocześnie mi jakąś karteczkę do kieszeni.
Jonghyun trzymał Key za ręce. Jeszcze zrobiłby coś czego potem by żałował.
Gdy wreszcie zamknęłam drzwi frontowe wszyscy zaczęli na mnie krzyczeć i wygłaszać swoje tezy.
- Wiecie co? Później pozarzucacie mi jaka to ja jestem "zła i niedobra". Głowa mi pęka. Idę się położyć - po tych słowach udałam się do swojego pokoju.
Key zmierzył mnie morderczym wzrokiem i poszedł za mną.
Czuła, że coś się szykuje, ale nie wiedziałam co mnie czeka.
Postanowiłam, że nachleję się tak, żeby nic nie pamiętać.
Usiadłam przy barze i zamówiłam drinka.
Potem kolejnego.
I jeszcze jednego.
Tym sposobem dobiłam do 6 drinków i 4 piw.
- Hej - usłyszałam nad sobą czyjś głos.
Spojrzałam do góry i wiedziałam, że znam tego kolesia, ale za Chiny nie mogłam sobie przypomnieć skąd.
- Można? - zapytał, a ja w odpowiedzi wzruszyłam ramionami i zamówiłam kolejnego drinka.
Chłopak usiadł obok mnie.
- Co sprowadza tutaj tak śliczną dziewczynę? - zapytał uśmiechnięty.
- Coś co tak ślicznego chłopaka jak ty nie powinno interesować - odburknęłam
Chłopak uśmiechnął się tylko.
- Jestem Kim Jongin, ale znajomi mówią mi Kai. A ty?
- Kim Yumiko, Yumi.
- Ładnie.
- Zwyczajnie.
- Chyba humor nie dopisuje?
- Może. Z resztą nie twoja sprawa - powiedziałam i sięgnęłam po drinka, ale czyjaś ręka mnie powstrzymała.
Spojrzałam na chłopaka, który trzymał mnie za rękę.
- A może ju wystarczy?
- To chyba ja powinnam o tym zadecydować.
- Marnujesz się.
- Chcę zapomnieć.
- O czym?
- O tym przez co dzisiaj przeszłam. Nie musisz znać szczegółów.
- Dobra, nie musisz nic więcej mówić jak nie chcesz. To chociaż... zawiozę cię do domu.
- Nie mam domu.
- Jak to nie masz?
- W pewnym sensie... nie chcę tam wracać. Przynajmniej na razie.
- To co? Masz zamiar się upić i spędzić całą noc?
- A czemu nie?
Kai zacisnął mocniej dłoń na moim nadgarstku. Spojrzałam mu prosto w oczy i już wiedziałam skąd go znam. W końcu dałam za wygraną i cofnęłam dłoń. Po jakiejś dłuższej chwili milczenia chłopak odezwał się.
- Chodź zawiozę cię do domu.
- Mówiłam ci, że nie chcę wracać do domu. Nie teraz.
- To...
- To co?
- To może do jakiegoś hotelu albo coś...
- Rób co chcesz. Byle nie do domu.
Kai pokręcił głową i pomógł mi wstać.
W pierwszym momencie w ogóle nie czułam nóg, ale po chwili stanęłam "normalnie".
Kai zaprowadził mnie do samochodu.
-Gdzie cię zawieźć? - zapytał po chwili milczenia.
- Nie wiem. Ja cię nie prosiłam żebyś mnie gdziekolwiek zawoził - parsknęłam.
Chłopak zamilczał. Kilka razy otwierał a potem zamykał usta, ale ostatecznie zadał pytanie.
- Może...pojedziemy do mnie?
Wzruszyłam tylko ramionami. On uznał to za odpowiedź. Z resztą co innego mógł zrobić? No tak w sumie mógł zostawić mnie w klubie i pojechać do siebie. Po co w ogóle zawracał mną sobie głowę?
Kilkanaście minut jechaliśmy w ciszy.
Nagle zadzwonił mi telefon. Spojrzałam na wyświetlacz: Amy.
Rzuciłam komórką na tył samochodu. Kai zerknął na mnie.
- Przyjaciółka - powiedziałam przez zaciśnięte zęby. Wiedziałam, że chciał zapytać kto dzwonił.
- Może powinnaś odebrać? Pewnie się o ciebie martwi.
- Phi. Martwi, dobre. Pewnie nabija się ze mnie razem z tym idiotą.
Chłopak spojrzał na mnie pytająco.
- Też mi coś. Ja i on, dobre. Hahaha... Pewnie nie chcesz tego słuchać.
- Jeżeli poczujesz się z tym lepiej... mów śmiało. Chętnie cię wysłucham.
Już go nie słuchałam. Chciałam to z siebie wyrzucić.
- Wszystko przez tego Kurczakożercę! W takim nieodpowiednim momencie wszedł do pokoju i głupoty gadał... nie, nie, nie. Nie jestem z tym szorstkim debilem i nigdy nie będę!
Kai przyglądał mi się uważnie.
Wzdychnęłam ciężko i oparłam głowę o szybę.
Po kolejnych kilkunastu minutach wreszcie dojechaliśmy do domu chłopaka. Nie mogłam iść o własnych siłach. Czułam się jakbym co dopiero zeszła z porządnej karuzeli. Nawet przez sekundę nie ustałam prosto. Kai wziął mnie na barana, a ja przytulona do niego-zasnęłam.
Gdy rano obudziłam się nie wiedziałam gdzie jestem i jak się tu znalazłam. Ogarnęłam tylko tyle, że to nie jest mój i Amy pokój. Wyszłam i skierowałam się do innej części domu. W salonie siedziało 4 chłopaków a w kuchni jeszcze jeden. Otworzyłam usta ze zdumienia, ale po chwili je zamknęłam. Jak ja się tu znalazłam?
- Dzień dobry, śpiochu - usłyszałam czyjś głos i poczułam ciepły oddech na karku. Czyjeś ręce złapały mnie w talii.
Odwróciłam głowę żeby spojrzeć na tego który mnie trzymał. Otworzyłam szeroko oczy i nic nie mogłam z siebie wydusić.
- Coś taka zdziwiona? - zapytał uśmiechnięty Kai - Wczoraj jakoś nie byłaś tak zaskoczona.
- W-wczoraj? - zapytałam zduszonym głosem.
- Chodź się napijesz - chłopak zaciągnął mnie do kuchni. Po chwili podał mi sok ze świeżo wyciśniętych pomidorów.
- Fuu ... - skrzywiłam się - Myślisz, że to wypiję?
- Na kaca soki pomagają - uśmiechnął się.
Spojrzałam na szklankę z czerwonym płynem. Obrzydlistwo.
- Mam pytanie.. - zaczęłam
- Śmiało.
- Jak się tu znalazłam?
- Nie pamiętasz?
- Nie.
- W sumie... jakoś mnie to nie dziwi - zaśmiał się.
- Powiesz mi czy nie? - traciłam już panowanie nad sobą.
- To tak: spotkałem cię w klubie, nie chciałaś mi powiedzieć gdzie mieszkasz bo rzekomo "chciałaś zapomnieć i na razie tam nie wracać" , a więc przywiozłem cię tutaj. Nawet na nogach ustać nie mogłaś to wziąłem cię na barana. A że zasnęłaś to zaniosłem i położyłem cię na moim łóżku.
- Czekaj, czekaj... na TWOIM łóżku?
- No.. tak.
Zrobiłam wielkie oczy, a ten tylko spojrzał na mnie pytająco.
- Czy... czy między nami do czegoś doszło? - wycedziłam.
- Co? Chcesz wiedzieć czy ty i ja raze-
- TAK! - pośpiesznie pokiwałam głową.
- Nie. Nic z tych rzeczy - uśmiechnął się chłopak.
Spuściłam głowę i wzięłam do ręki szklankę z sokiem. Jednym łykiem wszystko wypiłam. Myślałam, że będzie gorsze.
- Chyba nie było takie złe? - zapytał zabierając szklankę - Chcesz jeszcze?
- Nie, dzięki - rzekłam i odgarnęłam włosy z czoła.
- Nie wiem o kim wczoraj mówiłaś, ale byłaś nieźle wkurzona - zaśmiał się pod nosem.
- CO?! Co ci wczoraj mówiłam?! - podeszłam do chłopaka i złapałam go za kołnierz koszulki. Przystawiłam się do niego na tyle blisko, że aż za blisko.
Chłopak uśmiechnął się delikatnie.
- Tylko mi się wyżaliłaś - szepnął
Puściłam go i odsunęłam się od niego.
-Ja.. chyba nie powinnam ci nic mówić.-wybąkałam
-Nie martw się. Nikt się nie dowie o tym co mi powiedziałaś. Jeżeli tylko chcesz żebym siedział cicho to mów.
- Dziękuję - wyszeptałam
- Ej, Jongin! Grasz z nami?
Spojrzeliśmy w stronę salonu. Kaia wołał Suho.
- Tak, zaraz do was dołączę - odpowiedział mu chłopak - Chcesz grać z nami? - dodał zwracając się do mnie.
- Nie. Chcę wrócić do... do domu.
- Jasne. Nie ma problemu. Zawiozę cię.
Zebrałam się i rzuciłam na odchodnym podziękowanie do reszty EXO, że pozwolili mi tu przenocować. Ukłoniłam się i skierowałam do samochodu Kaia.
Usiadłam na przednim siedzeniu i sięgnęłam po mój telefon który leżał z tyłu (widziałam jego odbicie w lusterku) .
Spojrzałam na ekran: 42 nieodebrane połączenia, 23 wiadomości. Amy chyba się martwiłam Trudno. Obejdzie się. Schowałam telefon do kieszeni i złapałam się za głowę. Teraz to mnie naprawdę rozbolała
Jongin podał mi jakieś tabletki przeciwbólowe po czym odpalił auto. Podałam mu adres i ruszyliśmy. Całą drogę spędziliśmy w ciszy. Gdy samochód wreszcie stanął, chłopak spojrzał na mnie pytająco.
- Co? - zapytałam i zerknęłam na niego spod grzywki.
- Przecież to dom chłopaków z SHINee.
- Wiem.
- Mieszkasz tutaj?
- Tak. Razem z przyjaciółką.
- Dlaczego?
- Ponieważ....jesteśmy ich opiekunkami.
Kai zaśmiał się.
- Poważnie? Opiekunki?
- Coś ci się nie podoba? - zapytałam mniej przyjaznym głosem.
- Przepraszam. Tylko ... strasznie mnie to zdziwiło. A co z ich managerem?
- Wziął nogi za pas.
- Czyli zrobił sobie od nich upragnione wakacje.
- Upragnione?
- Nieważne.
Wyszłam z wozu i jeszcze przez chwilę rozmawiałam z chłopakiem.
- Hę? Patrzcie to Jongin - powiedział TaeMin stojąc w oknie i patrząc na nas.
- No i? Niech se będzie - parsknął Key - Co mnie on ob-
- Ale on jest z Yumi.. - dokończył spokojnie Onew.
Jonghyun, Minho i Hye Jae spokojnie podeszli do okna, natomiast Key zerwał się jak oparzony i szybko tam podbiegł.
- Co? Ona z nim...?! - chłopak wydawał się być oburzonym. Chciał wyjść z domu, ale JJong go zatrzymał.
- Stój! - warknął.
Kai odprowadził mnie pod same drzwi i zadzwonił dzwonkiem. Key wyrwał się Jonghyunowi i skoczył do drzwi jak oparzony.
- Cześć, Kibum. Znalazłem waszą zgubę - uśmiechnął się Kai.
- Doprawdy? Miło, że przywiozłeś ją całą i zdrową - powiedział przez zaciśnięte zęby chłopak.
Już chciał zrobić coś głupiego, ale TaeMin i Amy mu na to nie pozwolili.
- Tu głupolu! - dziewczyna rzuciła mi się na szyję i mocno przytuliła, a po chwili uderzyła równie mocno jak przytuliła. Aż się zgięłam w pół. - Wiesz jak się martwiliśmy?!
Pokręciłam tylko głową ze sztucznym uśmiechem na ustach.
- Wejdziesz? - zapytał TaeMin szybko, a Kai zaprzeczył.
- Nie, dziękuję. Obiecałem chłopakom, że z nimi zagram. Muszę już lecieć - uśmiechnął się po czym zwrócił się do mnie - Miło było cię poznać. W razie czego jesteśmy w kontakcie - dodał i cmoknął mnie w policzek wsuwając jednocześnie mi jakąś karteczkę do kieszeni.
Jonghyun trzymał Key za ręce. Jeszcze zrobiłby coś czego potem by żałował.
Gdy wreszcie zamknęłam drzwi frontowe wszyscy zaczęli na mnie krzyczeć i wygłaszać swoje tezy.
- Wiecie co? Później pozarzucacie mi jaka to ja jestem "zła i niedobra". Głowa mi pęka. Idę się położyć - po tych słowach udałam się do swojego pokoju.
Key zmierzył mnie morderczym wzrokiem i poszedł za mną.
Czuła, że coś się szykuje, ale nie wiedziałam co mnie czeka.
Rozdział 4
- To gdzie możemy się "zadomowić"? - zapytałam beznamiętnie
- Mamy dodatkowy pokój, ale... nie jest w najlepszym stanie - powiedział JJong i podrapał się po głowie.
- Obejdzie się! - zawołała Amy - Gdzie on jest?
- Naprzeciw pokoju Onew - wyjaśnił TaeMin.
Amy wystrzeliła do góry jak błyskawica, a po chwili zawołała mnie.
- Nie jest tak źle -powiedziała - Trochę się posprząta i będzie dobrze.
Co racja to racja.
Nie było najgorzej, ale nie było też najlepiej.
W godzinę uporałyśmy się z bałaganem i rozpakowałyśmy się.
Zeszłyśmy z Amy na dół i zobaczyłyśmy, że w salonie rozłożona jest kolorowa plansza.
- Twister! - krzyknęła Amy i pobiegła w tamtą stronę - Ja chcę kręcić!
- Niech ci będzie.. - uśmiechnął się Minho - Yumi, grasz z nami?
- Nie, dzięki. Pójdę poczytać. Bawcie się dobrze - powiedziałam i skierowałam się do pokoju.
- Na pewno będziemy! - krzyknął za mną Onew.
Usiadłam na łóżku i wzięłam książkę "Wyznania Gejszy".
Co chwilę słyszałam śmiechy i krzyki. Chyba tam na dole było wesoło. Nagle ktoś zapukał do mnie do pokoju.
Był to Key.
- Fajnie się bawicie? - zapytałam kiedy zamykał za sobą drzwi.
- Ich się pytaj - parsknął.
- Czego byś chciał? - zadałam kolejne pytanie i odłożyłam książkę.
- Niczego. Tak o przyszedłem. Nie mogę?
- Przecież nic nie mówię..
Przez chwilę zapanowała cisza.
- Czego się nic nie odzywasz? Wstydzisz się mnie? - zaśmiał się Key.
- Nikogo się nie wstydzę.. - burknęłam i rzuciłam chłopaka poduszką.
- Skoro tak no to.... teraz chwila prawdy - powiedział ze złowrogim uśmieszkiem na ustach.
Odsunęłam się od niego bo zaczynałam się bać. Key nie dał tak łatwo. Przytrzymał mnie za ręce i nachylił się nade mną.
Był blisko.
Stanowczo za blisko.
- Który z nas ci się podoba? - zapytał w końcu.
- Co? Dlaczego myślisz, że któryś z was mi się podoba?
- Po prostu tak przeczuwam. A więc?
- Żaden.
- Jasne. Kłam tak jak Hye Jae to zajdziesz naprawdę daleko. Nie ma co.
- Tyle, że ja mówię prawdę.
- Oczywiście.. - powiedział chłopak i przybliżył się jeszcze bliżej. Na tyle blisko, że stykaliśmy się nosami.
I właśnie w tym nieodpowiednim momencie wszedł Onew.
- Key, Jonghyun się pyta czy-
Spojrzałam na niego z zakłopotaniem.
- O Boże! Dlaczego ja nic nie wiem?!
- Cz-czego nie wiesz? - zapytałam cicho.
-Dlaczego nie wiem, że jesteście razem?!
- CO?! - po tych słowach zrozumiałam, że ja i Key jesteśmy niebezpiecznie blisko siebie. Szybko odsunęłam się od niego. - Nie jesteśmy razem głąbie!
- Jak to nie? Przecież widziałem!
- Co widziałeś? Nic nie widziałeś!
- Ta bliskość... nie może być o tak sobie!
- To jest jego wina! -pokazałam na Key, który zwijał się ze śmiechu - To ON przekroczył barierę!
- Ale nie widziałem żebyś była sprzeciw.
I tu zamilkłam.
Spojrzałam wilkiem na Onew.
- Lepiej żeby nikt się o tym nie dowiedział - warknęłam - Po pierwsze NIE JESTEM Z NIM, a po drugie rozpuść tylko taką plotkę to wydłubię ci oczy i wsadzę ci je tam gdzie słońce nie dochodzi! Zrozumiano?!
Lider pośpiesznie pokiwał głową i zbiegł do salonu.
Spoglądnęłam na tarzającego się ze śmiechu Key.
- A ty czego cieszysz japę?!
- Hahahaha! Już rozumiem! - wysapał.
- Co rozumiesz?
- Osobą która ci się podoba jestem ja!
- CO ?! CHYBA CIĘ JUŻ CAŁKIEM POGIĘŁO! - wrzasnęłam - Po czym niby to wnioskujesz?
- Po twoim zachowaniu. Hahahahaha!
- NIGDY W ŻYCIU! NIE JESTEŚ W MOIM TYPIE!
- Tak, tak. Wmawiaj to sobie.
- WYPCHAJ SIĘ!!! - krzyknęłam i trzasnęłam drzwiami.
Ostatecznie zamknęłam się w łazience.
Głupi Onew ma wyczucie czasu. Nie ma co..
A Key? Co on sobie myśli? Że JA się w nim zakochałam? Akurat. Marzyciel.
Amy, Jonhyun i TaeMin co jakiś czas pukali do łazienki, ale nikomu nie otwierałam.
Dopiero po kilku godzinach z niej wyszłam i skierowałam się do mojego i Hye Jae pokoju.
Spojrzałam na łóżko.
Gdy zostawiałam książkę była otwarta, a teraz leżała zamknięta.
Podeszłam i wzięłam ją do ręki.
Między kartkami był jakiś liścik. Wyciągnęłam go, a na nim jedno słowo: "Zakochana !♥".
Zgniotłam karteczkę i rzuciłam książką obok drzwi.
Prawie trafiłabym w Amy, która właśnie wchodziła do pokoju.
- A tobie co? - zapytała.
- Nic - warknęłam i walnęłam się na łóżko
-Ej no. Rozumiem, że z Key może się nie układać, ale-
- JAK TO UKŁADAĆ?! CO TY PIEPRZYSZ?!
- No przecież jesteście razem, nie?
- NIE!
- No, ale... Onew was widział i potem Key mówił, że on ci się podoba i jeszcze-
- Milcz! Nie jestem z Key. I nie będę!
- Czemu nie? Przecież to bardzo fajny i przystojny chłopak - zarumieniła się przyjaciółka.
- Jak jest taki zajebisty to se go weź. Ja podziękuję.
- Chyba nie! Ja mam Minho! Co prawda nie do końca, ale już nie długo na pewno! Mówię ci.. zanim ja zacznę chodzić z Minho to ty i Key już od dawien będziecie szczęśliwą parą.
- A weźcie wszyscy dajcie mi spokój z tym Key!! Nie jestem i nie będę z nim i koniec! - krzyknęłam i wyszłam z pokoju.
- Gdzie idziesz?! - usłyszałam jeszcze krzyk dongsaeng.
- WYCHODZĘ! I NIE WIEM KIEDY WRÓCĘ! - odkrzyknęłam i wyszłam z domu trzaskając drzwiami.
- Mamy dodatkowy pokój, ale... nie jest w najlepszym stanie - powiedział JJong i podrapał się po głowie.
- Obejdzie się! - zawołała Amy - Gdzie on jest?
- Naprzeciw pokoju Onew - wyjaśnił TaeMin.
Amy wystrzeliła do góry jak błyskawica, a po chwili zawołała mnie.
- Nie jest tak źle -powiedziała - Trochę się posprząta i będzie dobrze.
Co racja to racja.
Nie było najgorzej, ale nie było też najlepiej.
W godzinę uporałyśmy się z bałaganem i rozpakowałyśmy się.
Zeszłyśmy z Amy na dół i zobaczyłyśmy, że w salonie rozłożona jest kolorowa plansza.
- Twister! - krzyknęła Amy i pobiegła w tamtą stronę - Ja chcę kręcić!
- Niech ci będzie.. - uśmiechnął się Minho - Yumi, grasz z nami?
- Nie, dzięki. Pójdę poczytać. Bawcie się dobrze - powiedziałam i skierowałam się do pokoju.
- Na pewno będziemy! - krzyknął za mną Onew.
Usiadłam na łóżku i wzięłam książkę "Wyznania Gejszy".
Co chwilę słyszałam śmiechy i krzyki. Chyba tam na dole było wesoło. Nagle ktoś zapukał do mnie do pokoju.
Był to Key.
- Fajnie się bawicie? - zapytałam kiedy zamykał za sobą drzwi.
- Ich się pytaj - parsknął.
- Czego byś chciał? - zadałam kolejne pytanie i odłożyłam książkę.
- Niczego. Tak o przyszedłem. Nie mogę?
- Przecież nic nie mówię..
Przez chwilę zapanowała cisza.
- Czego się nic nie odzywasz? Wstydzisz się mnie? - zaśmiał się Key.
- Nikogo się nie wstydzę.. - burknęłam i rzuciłam chłopaka poduszką.
- Skoro tak no to.... teraz chwila prawdy - powiedział ze złowrogim uśmieszkiem na ustach.
Odsunęłam się od niego bo zaczynałam się bać. Key nie dał tak łatwo. Przytrzymał mnie za ręce i nachylił się nade mną.
Był blisko.
Stanowczo za blisko.
- Który z nas ci się podoba? - zapytał w końcu.
- Co? Dlaczego myślisz, że któryś z was mi się podoba?
- Po prostu tak przeczuwam. A więc?
- Żaden.
- Jasne. Kłam tak jak Hye Jae to zajdziesz naprawdę daleko. Nie ma co.
- Tyle, że ja mówię prawdę.
- Oczywiście.. - powiedział chłopak i przybliżył się jeszcze bliżej. Na tyle blisko, że stykaliśmy się nosami.
I właśnie w tym nieodpowiednim momencie wszedł Onew.
- Key, Jonghyun się pyta czy-
Spojrzałam na niego z zakłopotaniem.
- O Boże! Dlaczego ja nic nie wiem?!
- Cz-czego nie wiesz? - zapytałam cicho.
-Dlaczego nie wiem, że jesteście razem?!
- CO?! - po tych słowach zrozumiałam, że ja i Key jesteśmy niebezpiecznie blisko siebie. Szybko odsunęłam się od niego. - Nie jesteśmy razem głąbie!
- Jak to nie? Przecież widziałem!
- Co widziałeś? Nic nie widziałeś!
- Ta bliskość... nie może być o tak sobie!
- To jest jego wina! -pokazałam na Key, który zwijał się ze śmiechu - To ON przekroczył barierę!
- Ale nie widziałem żebyś była sprzeciw.
I tu zamilkłam.
Spojrzałam wilkiem na Onew.
- Lepiej żeby nikt się o tym nie dowiedział - warknęłam - Po pierwsze NIE JESTEM Z NIM, a po drugie rozpuść tylko taką plotkę to wydłubię ci oczy i wsadzę ci je tam gdzie słońce nie dochodzi! Zrozumiano?!
Lider pośpiesznie pokiwał głową i zbiegł do salonu.
Spoglądnęłam na tarzającego się ze śmiechu Key.
- A ty czego cieszysz japę?!
- Hahahaha! Już rozumiem! - wysapał.
- Co rozumiesz?
- Osobą która ci się podoba jestem ja!
- CO ?! CHYBA CIĘ JUŻ CAŁKIEM POGIĘŁO! - wrzasnęłam - Po czym niby to wnioskujesz?
- Po twoim zachowaniu. Hahahahaha!
- NIGDY W ŻYCIU! NIE JESTEŚ W MOIM TYPIE!
- Tak, tak. Wmawiaj to sobie.
- WYPCHAJ SIĘ!!! - krzyknęłam i trzasnęłam drzwiami.
Ostatecznie zamknęłam się w łazience.
Głupi Onew ma wyczucie czasu. Nie ma co..
A Key? Co on sobie myśli? Że JA się w nim zakochałam? Akurat. Marzyciel.
Amy, Jonhyun i TaeMin co jakiś czas pukali do łazienki, ale nikomu nie otwierałam.
Dopiero po kilku godzinach z niej wyszłam i skierowałam się do mojego i Hye Jae pokoju.
Spojrzałam na łóżko.
Gdy zostawiałam książkę była otwarta, a teraz leżała zamknięta.
Podeszłam i wzięłam ją do ręki.
Między kartkami był jakiś liścik. Wyciągnęłam go, a na nim jedno słowo: "Zakochana !♥".
Zgniotłam karteczkę i rzuciłam książką obok drzwi.
Prawie trafiłabym w Amy, która właśnie wchodziła do pokoju.
- A tobie co? - zapytała.
- Nic - warknęłam i walnęłam się na łóżko
-Ej no. Rozumiem, że z Key może się nie układać, ale-
- JAK TO UKŁADAĆ?! CO TY PIEPRZYSZ?!
- No przecież jesteście razem, nie?
- NIE!
- No, ale... Onew was widział i potem Key mówił, że on ci się podoba i jeszcze-
- Milcz! Nie jestem z Key. I nie będę!
- Czemu nie? Przecież to bardzo fajny i przystojny chłopak - zarumieniła się przyjaciółka.
- Jak jest taki zajebisty to se go weź. Ja podziękuję.
- Chyba nie! Ja mam Minho! Co prawda nie do końca, ale już nie długo na pewno! Mówię ci.. zanim ja zacznę chodzić z Minho to ty i Key już od dawien będziecie szczęśliwą parą.
- A weźcie wszyscy dajcie mi spokój z tym Key!! Nie jestem i nie będę z nim i koniec! - krzyknęłam i wyszłam z pokoju.
- Gdzie idziesz?! - usłyszałam jeszcze krzyk dongsaeng.
- WYCHODZĘ! I NIE WIEM KIEDY WRÓCĘ! - odkrzyknęłam i wyszłam z domu trzaskając drzwiami.
Subskrybuj:
Posty (Atom)