Już od 2 tygodni spotykałam się z Kaiem. Od tamtego czasu większość wróciła do normy.
Ja i Key zachowywaliśmy się tak jak kiedyś, no może byliśmy w stosunku do siebie TROCHĘ mniej wulgarni.
Amy i Minho... cóż jak widać było, byli blisko siebie (chociaż Amy
nic mi nie mówiła, że między nimi coś jest. Przecież gdyby tak było już
dawno bym o tym wiedziała i chyba nie tylko ja..).
Jonghyun i Onew jak zwykle dziecinada, a TaeMin.... w sumie nie był lepszy od pozostałej dwójki.
Z Kaiem zwykle umawialiśmy się wszędzie byle nie tutaj w domu .
Wolałam trzymać dystans.
- Unni! - zawyła Amy z salonu- Twoja drama się zaczyna!
- Idę! - krzyknęłam z pokoju i wychodząc wpadłam na Onew - Ej!
- Wo! Wo! Wo! - zawył chłopak jak dziki - Wiem, że na mnie lecisz, ale
wybacz, nie zabieram cudzym chłopakom ich dziewczyn - zaśmiał się i
zamilkł na chwilę - Chyba, że mówimy o Jonginie.
- Hej! Odczep się od niego! - oburzyłam się - Nie wiem, co wy od niego chcecie?
Onew nachylił się i szepnął.
- A mogło być tak pięknie między tobą a Kibumem.
Zamilkłam i udałam się na dół gdzie czekała na mnie moja kochana dongsaeng.
- Nareszcie! Siadaj i oglądaj! Nie będę ci opowiadała co było.
- Dobra, dobra - mruknęłam i usiadłam obok przyjaciółki, ale zamiast oglądać bawiłam się telefonem.
W pewnym momencie dostałam smsa.
Od: Jongin
"Hej, masz czas i ochotę, aby się dzisiaj spotkać? : ) "
Szczerze powiedziawszy nie miałam najmniejszej ochoty gdziekolwiek wychodzić. Odsapnęłam głośno i napisałam w odpowiedzi, że wpadnę od niego wieczorem. Tak bardzo byłam tym wszystkim zmęczona. Ułożyłam się wygodnie na kanapie i zasnęłam. Obudziłam się przykryta kocem. Pewnie moja kochana przyjaciółka Amy to zrobiła. Wstałam i powlokłam się do kuchni. Nalałam sobie wody i spojrzałam na zegarek: 18:30. Musiałam się zbierać, bo obiecałam Kaiowi, że do niego wpadnę. Szybko się ogarnęłam i wyszłam z domu.
Po jakimś 45-minutowym spacerze do niego wreszcie dotarłam.
- Jesteś nareszcie - rzekł Kai przytulając mnie do siebie - Martwiłem się o ciebie. Nie odbierałaś.
- Spałam..
- Ah... to wszystko wyjaśnia. Mój Śpioch.
Uśmiechnęłam się i weszliśmy do domu.
- Cześć wszystkim! - powiedziałam wesoło do reszty członków EXO.
- Cześć Yumiko - odpowiedzieli chórem i parsknęli śmiechem.
Wbiegłam do salonu i usiadłam w kręgu między nimi. Po chwili Kai doszedł do nas.
- Zagrajmy w coś -zaproponował lider.
- W karty! - zaproponował Chanyeol.
- Jestem za, pod warunkiem, że zagramy na rozbieranego - przytaknął Baekhyun i zerknął na mnie.
- Hej! - krzyknęłam oburzona - To nie fair, nie ma mowy! - zaśmiałam się i spróbowałam uderzyć chłopaka.
Ostatecznie oberwało się D.O.
- A ja za co?!
- Nie moja wina! To on się odsunął!
Kyungsoo wydął wargi.
- Oj, no już. Przepraszam - pogłaskałam go po głowie, a Baekhyun
parsknął śmiechem. - O nic się nie martw. Jeszcze dostaniesz za
swoje - wystawiłam chłopakowi język.
- Skoro nie karty to może w butelkę? - odezwał się maknae.
- Czemu nie? - wzruszył ramionami Suho - Jestem za.
Reszta pokiwała tylko głowami.
D.O wstał i poszedł po butelkę do kuchni.
Po chwili już graliśmy.
Pierwszy zakręcił Junmyeon.
Wypadło na Sehuna. Chłopak zrobił wielkie oczy.
- Prawda czy wyzwanie?
- Jak wezmę prawdę zadasz mi podchwytliwe pytanie, a jak wezmę wyzwanie to będę musiał zrobić coś głupiego!
Lider wzruszył ramionami.
- Wyzwanie!
- Idź nam upiec ciastka.
- Co?! Ale... ale....
- Idź.
Maknae wstał i zaklął pod nosem, a my co chwilę na niego zerkaliśmy.
Na jakiś czas (dopóki nie wykonał swojego zadania) przestaliśmy grać i rozmawialiśmy.
Niczego nieświadomy Baekhyun opowiadał coś Kyungsoo i Chanyeolowi. Podeszłam do niego na czworakach i walnęłam go w łeb.
- Ej! Za co?!
- Mówiłam, że oberwiesz - wystawiłam mu język i poczułam jak ktoś mnie ciągnie i kładzie sobie moją głowę na kolanach.
Jongin.
Uśmiechnęłam się do chłopaka, a on pochylił się nade mną i pocałował mnie delikatnie w czubek nosa.
Po kilku minutach wrócił do nas Sehun z tacką ciastek.
- Czy to jest aby jadalne? - zapytał Chanyeol i wziął do ręki jedno z ciastek.
- Oczywiście, że są! Dodałem tylko tajnego składnika - uśmiechnął się sztucznie maknae.
- Doprawdy? Jakiego? - zapytał Baekhyun i ugryzł ciastko.
- Trutki na szczury i kreta - burknął chłopak.
Baekhyun natychmiast wypluł ciasteczko i zaczął kaszleć.
Wszyscy dostali ataku śmiechu.
- CZŁOWIEKU! CZY TY CHCESZ NAS POZABIJAĆ?! - wykrztusił chłopak.
- Może. A nawet gdyby to ciebie zostawiłbym na koniec - wyszczerzył się Sehun.
- OBIECUJĘ, ŻE KIEDYŚ ZROBIĘ CI KRZYWDĘ SEHUN!
- Lepiej nie - parsknęłam i oparłam się wygodnie o swojego partnera.
- Dobra, koniec. Gramy dalej - uśmiechnął się Chanyeol.
Ponownie usiedliśmy w kręgu i zaczęliśmy grać.
Po kilkunastu kręceniach po raz drugi wypadło na Kaia.
- Prawda czy wyzwanie? - zapytał D.O.
- Hmm... wyzwanie - uśmiechnął się visual.
- Ahh... - Kyunsoo zamyślił się i spojrzał na mnie i znów na Kaia - Zatańczcie coś.
- Że niby... my? - zapytałam ze zdziwieniem i pokazałam na mnie i Kaia palcami.
D.O pokiwał tylko głową, a reszta członków zaczęła się śmiać.
- Ale... ale... ja nie umiem tańczyć! - powiedziałam szybko i pokręciłam głową.
- Jakoś Sehun też nie umie piec ciastek i co? Zjadliwe..... nawet - rzekł lider - Ehh... dawaj. Co ci szkodzi, Yumiko? Wstydzisz się?
- Nie wstydzę się! Tylko...
- Tylko?
- Naprawdę nie umiem tańczyć!
- No, chodź. Będzie fajnie - uśmiechnął się mój chłopak i pomógł mi wstać.
Ostatecznie dałam się przekonać.
Byliśmy z Kaiem bardzo blisko. Co chwilę coś do mnie szeptał i uśmiechał się ciepło.
Aż wreszcie odgarnął mi włosy z czoła i przywarł do mnie mocno. Po kilku sekundach pocałował mnie czule i delikatnie.
To przypominało mi pocałunek z...
Nie.
Oderwałam się od chłopaka i spojrzałam na niego z zaszaklonymi oczami.
Wszyscy spojrzeli na mnie z pytającym wyrazem twarzy.
- Przepraszam - powiedziałam zduszonym głosem idąc do pokoju Kaia.
Zamknęłam drzwi i oparłam się plecami o ścianę po czym zsunęłam się na
dół.
Ukryłam twarz w dłoniach i pokręciłam głową.
Byłam z Kaiem.
Kochałam go.
Więc co się mną działo?
Pomyślałam o Key.
Czy to jego wina?
Ale przecież... wyjaśniłam z nim sobie pewne rzeczy i on je zrozumiał, a więc czemu tak się poczułam jak Jongin mnie pocałował?
Wyszłam z domu przez okno w pokoju chłopaka i poszłam do najbliższego baru.
W niecałe pół godziny upiłam się jak głupia.
Wyszłam z knajpy i nie wiedziałam gdzie mam iść (zacznijmy od tego, że nie wiedziałam gdzie w ogóle jestem [?]).
- Hej! Tu jesteś! - usłyszałam czyjś krzyk, ale zamiast spojrzeć w jego stronę to usiadłam na krawężniku.
- Wszędzie cię już szukaliśmy! - powiedział ktoś inny.
Spojrzałam na ich rozmazane twarze.
Kai i Chanyeol.
Kai.
Spuściłam głowę.
- Co się stało? - zapytali w tym samym czasie chłopcy.
Pokręciłam tylko głową.
Oni pomogli mi wstać i powlekliśmy się do domu.
Posadzili mnie w kuchni przy blacie i spojrzeli na mnie z krzywym wyrazem twarzy.
Po chwili doszła reszta zespołu. Kai skinął głową, a członkowie EXO wyszli z kuchni.
- Yumiko.. co się stało? - zapytał chłopak i przytulił mnie do siebie.
Delikatnie się od niego odsunęłam.
- Zawieź mnie do domu - wyszeptałam - Proszę.
Kai spojrzał na zegarek: 23:58 i przeniósł wzrok na mnie.
Zaniósł mnie do samochodu i w ciszy zawiózł mnie do domu.
Gdy mnie dowiózł, zapukał do drzwi.
Światła były pozgaszane. Chyba wszyscy już spali.
Jongin zapukał jeszcze raz.
W końcu ktoś otworzył.
Key.
Przez chwilę stali w milczeniu, aż wreszcie Kibum spojrzał na mnie.
- Co jest? - zapytał poddenerwowanym głosem.
- Yumiko... poprosiła mnie żebym ją odwiózł i-
- Spójrz w jakim ona jest stanie! Ledwo na nogach się trzyma. Co jej zrobiliście?!
- Ona sama! Poszła do baru i się napiła.. chyba trochę za dużo.
- Powinieneś pilnować swojej.... powinieneś pilnować Yumiko.
- Przepraszam.
- Ją powinieneś przeprosić, a nie mnie.
Key wziął mnie od Kaia.
- Powinieneś bardziej na nią uważać - rzucił Szajniak na odchodnym - Dobranoc - dodał i zamknął drzwi.
Jongin ze smutkiem w oczach pojechał do swojego domu.
Key położył mnie na kanapie i przykrył kocem.
- Kibum...-wyszeptałam.
- Ehh... dziewczyno co ty ze sobą robisz? Wyglądasz jak menelka.
- Musisz o czymś wiedzieć..
- Powiesz mi jutr-
-Kibum.. kocham cię.
Key zamilkł na dłuższy czas i po kilku minutach spojrzał na mnie.
- Śpij dobrze - powiedział bez wyrazu i zgasił światło w salonie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz