- Cześć kochanie - powiedział Kai i przytulił mnie - Czy coś się stało? Przez telefon jakoś dziwnie brzmiałaś..
- Cześć Jongin. Tak. Nie. Znaczy się nic się nie stało. Po prostu chcę porozmawiać - rzekłam poważnie.
- To coś poważnego, prawda?
Spuściłam głowę i usiadłam przy stoliku.
- Co podać? - zapytała kelnerka, która wyrosła z pod ziemi.
- Dla mnie sok pomarańczowy, a dla partnerki...
- Bananowy.
Kelnerka pokiwała głową i zapisała zamówienie a po chwili je przyniosła.
- O co chodzi? Powiesz mi w końcu?
- Słuchaj... chodzi o mnie i o ciebie. O nas.
- No mów!
- Nie mogę dłużej z tobą chodzić - powiedziałam w końcu.
Chłopaka zamurowało. Zaczął nerwowo bawić się swoimi palcami. Milczał.
- Jongin...
- Co przyczyniło się do twojej decyzji? - zapytał spokojnie.
Teraz to ja milczałam.
- Czy to przez Kibuma?
- To...
- To..?
- Jongin, kocham cię, ale... nie darzę cię takim uczuciem jak Kibuma.
- Co ty w nim takiego widzisz?
- Sama nie wiem... jest głupi, wredny i nie okazuje swoich uczuć.
Może... może właśnie tak bardzo mnie to w nim kręci . Przy nim nigdy
nie jest mi źle ani...
- Chcesz powiedzieć, że przy mnie jest ci źle?!
- Nie! Nie! Źle mnie zrozumiałeś! Po prostu... przy nim czuję się tak.. inaczej. Tak... nie wiem jak to ująć.
- Wiem co masz na myśli. Rozumiem - odparł chłodno Kai i złapał się za głowę.
- Jongin ja... musiałam ci to powiedzieć, bo inaczej nie dawało by mi to spokoju.
- Nie tłumacz się. Myślałem, że jestem ciebie wart, ale się myliłem.
Naprawdę mi na tobie zależy. Kocham cię Yumiko, ale nie chcę cię do
niczego zmuszać. Chcę po prostu żebyś TY była szczęśliwa.
- Nie chciałam cię zranić. Naprawdę jest mi przykro..
- Tak wyszło - rzekł chłopak poprawiając sobie włosy - Oby to nie zepsuło naszej przyjaźni..
- Nie zepsuje!
- Życzę ci żeby ułożyło wam się z Kibumem.
- Przestań. To, że BYĆ MOŻE będę z Kibumem to nie znaczy, że nie możemy się przyjaźnić.
- Nie jestem tego taki pewien, przecież Kibum-
- Kibumowi nic do tego z kim się zadaję. Lubię cię. Bardzo, bardzo. I chcę kontynuować naszą przyjaźń mimo wszystko.
- Ja też - uśmiechnął się smutno chłopak - Ale i tak mam cichą nadzieję, że jeszcze kiedyś dasz mi drugą szansę.
Wzruszyłam ramionami i zamilkłam.
- Idź już - odezwał się w końcu Kai.
- Co..?
- Musisz porozmawiać jeszcze z Kibumem.
- Kibum nie zając, nie ucieknie.
- Ale ja tak.
- Hę?
- Muszę iść do wytwórni. Mamy się tam spotkać z resztą EXO.
- Rozumiem.
Zapłaciliśmy i wyszliśmy z kawiarni. Po krótkim spacerze razem każde z nas poszło w swoją stronę.
- Uff... myślałam, że będzie ZDECYDOWANIE gorzej - odsapnęłam głośno.
Gdy dotarłam do domu i ledwo przekroczyłam próg znalazłam się objęciach Onew.
- NARESZCIE! - zawył lider - Przejrzałaś na oczy!
- Puść mnie zboczeńcu! - warknęłam kiedy ręce chłopaka powędrowały zdecydowanie za nisko - Idź se obmacuj swoje kurczaki!
- Ale ty jesteś największym z nich!
- Spadaj! - wyrwałam się z uścisku, ale zaraz znalazłam się w ramionach JJonga - CO DO CHOLERY?!
- Jak to co? Chcemy uczcić to, że nareszcie będziesz z Kibumem! - uśmiechnął się TaeMin, który wyrósł przede mną.
- Czy wy... AMY!!!
- Taaaaaaaak? - dziewczyna wychyliła się zza balustrady.
- PO KIEGO IM COŚ MÓWIŁAŚ?!
- Przecież wiesz, że mam niewyparzoną gębę - uśmiechnęła się niewinnie przyjaciółka.
- A więc? - zapytał Dino.
- Co więc? - spojrzałam na niego z krzywym wyrazem.
- Gadałaś już z Jonginem?
- No tak.
- I......? No mów!!
- Przyjął to zdecydowanie..spokojnie.
- SPOKOJNIE?? - zawyła cała czwórka.
- Mhm.. - pokiwałam głową.
- Jak to spokojnie? - zdziwił się Onew - To tak jakby Amy SPOKOJNIE przyjęła wiadomość, że Minho z nią zrywa.
- Chwila... - przerwał TaeMin - To znaczy, że Hye Jae i Minho chodzą ze sobą?
- Niestety nie.. - posmutniała Amy, ale po chwili znów mówiła
normalnym tonem - Czyli rozmowa z Jonginem była. W sensie, że nie jesteście
już razem?
- No nie jesteśmy - pokiwałam głową.
- A więc... jeszcze musisz porozmawiać z Kibumem.
- Wiem o tym..
- Może mam być przy tobie? - zapytała przyjaciółka.
- Chyba zwariowałaś!!
- No co? Taka przyjacielska pomoc.
- Jasne...
- To może ktoś z nas? - zapytał Minho wychodząc z kuchni.
- Wolałabym to załatwić sama, ale..
- ALE? - zapytali chórem.
- Wsparciem nie pogardzę.
- To kto ma być tym wsparciem?
- Amy stanowczo NIE.
- Dlaczego "STANOWCZO"??
- Będziesz się wtrącała co pół słowa i jeszcze se powymyślasz fanficki typu "YuKey Hentai".
-Nie prawda!
-Poza tym na samym początku wylecisz z tekstem typu "Ona cię kocha!" lub "Yumi nie chodzi z Jonginem!".
- A.. - dziewczyna zamilkła i wydęła wargi na znak focha - Unni! Proszę!
- NIE.
Amy tupnęła nogą i skrzyżowała ręce na piersiach.
- Onew wiadomo, że nie.
- Dlaczego?
- Bo powinieneś mnie tam wspierać, a nie OBMACYWAĆ.
Chłopak zamilkł.
- TaeMin-nie. Minho-nie. JJong...
Maknae wzruszył ramionami.
- Chyba odbędzie się to w towarzystwie Jonghyuna.
- Dlaczego jego? - zapytał raper.
- Jest najbardziej zbliżony z Kibumem z was wszystkich.
- Racja - przytaknęli pozostali.
- A więc ustalone: JongYuKey! - uśmiechnęła się Amy - Zdecydowanie lepiej brzmiało KaiYuKey.
- AMY!!!
- Mówię, że lepiej BRZMIAŁO w wypowiadaniu, a nie, że lepiej WYGLĄDAŁO!
- Rozumiemy, rozumiemy - pokiwał głową Minho.
- Ehh... możecie mnie wreszcie puścić? - zapytałam wciąż trzymana przez JJonga.
Chłopak natychmiast mnie puścił. Poszłam do kuchni i zrobiłam sobie bułkę z nutellą. Gdy usiadłam w salonie z mojego posiłku zrobiły się mini kawałki dla Szajniaków i Amy.
- Trzeba było powiedzieć, że chcecie - mruknęłam i wróciłam do kuchni.
Otworzyłam chlebak. Nie ma nic. Pootwierałam szafki. Nic.
- I gdzie te bułki? - zapytał Minho z salonu.
- W sklepie! - odpowiedziałam i trzasnęłam drzwiczkami od szafki.
- Nie kupiłaś? - zadał kolejne pytanie maknae.
- Nie.
- Dlaczego?! - zaszlochał Dino.
- Nie miałam zamiaru targać się z tak wielkimi torbami SAMA.
- Przez to nie mamy nic do jedzenia. Twoja wina!
- Nie! Nie trzeba było iść się zabawiać i mnie zostawiać samej to byś miał co żreć!
- Zwalasz winę na nas!
- Na kogoś trzeba.
- Ej!
Parsknęłam śmiechem, a JJong, Onew i TaeMin zaczęli się na mnie rzucać.
Kłóciłam się z nimi przez dobre pół godziny. Nawet nie zauważyliśmy kiedy Key wszedł do domu.
- Co jest? - zapytał ściągając płaszcz i buty.
- Przez nią nie ma co jeść! - zawył Jonghyun.
- I nie ma mleka! - powiedział smutno TaeMin.
- Jutro rano pójdziemy na zakupy - powiedział Key kręcąc głową.
- Zgoda... - burknął Dino - A ty radź sobie sama! - dodał zwracając się do mnie.
Tae, Minho, Amy, JJong i Onew udali się na górę, a mnie i Key zostawili samych.
- Co jest? - zapytał chłopak - Dziwnie wyglądasz.
- Chcę pogadać - rzekłam po chwili ciszy.
- Hym? Problemy w związku? To nie do mnie. Nie umiem pomóc.
- Przestań - skarciłam go.
- Dobra, dobra. Wyluzuj. O czym chcesz pogadać?
- Rozmawiałam z Amy.
- Mhm. Codziennie z nią rozmawiasz.
- Ona.. bardzo mi pomogła zrozumieć to co czuję.
Key spojrzał na mnie uważnie.
- I.....?
- Zrozumiałam, że Jongin to tylko przykrywka.
- Przykrywka? No nieźle. Ładnie go traktujesz - parsknął chłopak.
- On tylko...zaspokajał moje potrzeby emocjonalne. racja. Kocham go, ale tylko jako przyjaciela.
- Czekaj, czekaj... co ty chcesz mi powiedzieć?
-Zerwałam z Jonginem.
- Co? Dlaczego? Jak to? Po co?
- Dla ciebie. To ciebie tak naprawdę kocham Kibum - dodałam i oparłam się o blat w kuchni.
Chłopak zamilkł i patrzył na mnie tępym wzrokiem.
- Ale... -Key pokręcił głową.
- Amy mi pomogła to zrozumieć. Zdałam sobie sprawę, że to nie Jongin jest tym jedynym tylko ty nim jesteś Kibum.
- Nie wiem.. nie wiem co powiedzieć - mruknął bez wyrazu.
- Musiałam ci to powiedzieć.
- Rozumiem. Po prostu jest to dla mnie "lekkim" szokiem. Wydawało mi
się, że jesteś z nim szczęśliwa, a tu BOM. Słyszę, że z nim zerwałaś.
Cały urok znikł. Muszę pomyśleć. To co powiedziałaś jest... dziwne i
zbyt nierealne.
Pokiwałam tylko głową, a Key poszedł do salonu.
Spodziewałam się zupełnie innej reakcji, ale cóż, po nim to nigdy nie wiadomo czego się spodziewać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz