środa, 26 czerwca 2013

Rozdział 11

Nie wróciłam na noc do domu. Przenocowałam u Kaia.
Sehun był z tego powodu baaardzo zadowolony , ale i tak mu się oberwało.
- Słyszałem was wczoraj w nocy! - zawył maknae.
- Co? - zapytałam patrząc na niego z pod grzywki.
- Te "oh" i "ah" to było takie.... takie uroooooocze!!
Członkowie EXO-K spojrzeli na mnie pytająco i wybuchnęli głośnym śmiechem.
- ZABIJĘ!!! - .krzyknęłam i rzuciłam się na chłopaka, ale Baekhyun i Chanyeol mocno mnie przytrzymywali.
- Uspokój się - parsknął Chanyeol.
- KŁAMSTWO! ON KŁAMIE! NIC NIE BYŁO! - ryknęłam i przestałam się szarpać.
- Dobra, dobra. Wierzymy ci - uśmiechnął się Baekhyun.
Wyrwałam się z ucisku i spojrzałam na nich podejrzliwym wzrokiem, a po chwili złapałam Sehuna za kołnierz koszulki.
- Rozpuść jeszcze jedną taką plotkę, a zginiesz marnie - warknęłam po czym puściłam go i wygładziłam jego koszulę.
Maknae pobiegł do lidera i schował się za nim.
- Ona mnie zabije! - zaszlochał.
Junmyeon parsknął śmiechem i przytulił do siebie chłopaka.
- Spokojnie, spokojnie. Nie pozwolę jej na to.
Skrzyżowałam ręce na piersiach i zmrużyłam oczy.
- To się jeszcze okaże - mruknęłam i wyciągnęłam mleko z lodówki.
- Mmm... a może wolałabyś takie inne mleczko? Takie... prosto od Jongina? - zapytał Sehun z salonu.
Ooo nie. Tego to już za wiele. Wkurzył mnie. Na maksa.
- TY... TY... LEPIEJ ŻEBYŚ NIE SPAŁ W NOCY BO CIĘ WYKASTRUJĘ!!! - warknęłam i już miałam rzucić w niego kartonem mleka, ale w ostatniej chwili ktoś mnie powstrzymał.
- Oszczędź siłę. W nocy mu pokażemy - zmrużył oczy Kai - On już jest martwy!
Przytaknęłam i nalałam mleko do szklanki.
Usiadłam na blacie i napiłam się. Kai przywarł do mnie i objął mnie w pasie po czym czule przytulił. Odłożyłam szklankę i splotłam ręce z tyłu głowy chłopaka. Jongin uśmiechnął się i pocałował mnie w usta.
- Niżej! Całuj ją niżej! - podskakiwał maknae.
Przerywając chwilowo pocałunek wzięłam pierwszą lepszą rzecz i rzuciłam nią w chłopaka.
Sehun nie zdążył zrobić uniku i dostał drewnianą deską do krojenia w bark.
- To bolało!
Oderwałam się całkiem od Kaia i pokazałam maknae język po czym zeszłam z blatu. Ciągnąc za sobą swojego partnera, puściłam go dopiero w progu salonu, a sama przeskoczyłam przez oparcie kanapy i znalazłam się na nogach Chanyeola, Baekhyuna i D.O.
- Wygodnie? Czy może mam się troszeczkę przesunąć żeby księżniczce było wygodnie? - zapytał sarkastycznie Kyungsoo.
- Jest idealnie - parsknęłam.
- Bardzo mnie to cieszy panienko - ukłonił się chłopak.
- Opanuj się! - uśmiechnęłam się i rozczochrałam czuprynę D.O.
Leżałam tak niecałe 5 minut gdy usłyszałam mój telefon.
- Halo? - rzekłam uciszając chłopaków.
-TY...
-Amy..? Ja.. ja ci wszystko wyjaśnię!
-DLACZEGO NIE MA CIĘ W DOMU?!
-C-co?
-JAK TO CO?? A KOMU MAM OPOWIADAĆ JAK TO BYŁO FANTASTYCZNIE NA WYCIECZCE?!
-Ahh... no przecież!
-Masz 10 minut żeby się tu zjawić inaczej ci nie daruję tego, że wzięłaś sobie moją koszulkę.. Pa! - powiedziała szybko i rozłączyła się.
Osłupiałam i schowałam telefon do kieszeni.
- Coś... się stało? - zapytał Chanyeol.
- Spadam zanim Hye Jae mnie rozniesie - rzekłam - A chcę jeszcze pożyć, bo muszę komuś obciąć jego męskość - dodałam po chwili i zerknęłam na Sehuna.
- Ej! - krzyknął oburzony - Łapy precz ode mnie!
Posłałam mu buziaczka i wstałam z mojej ludzkiej-żywej kanapy.
- Wpadnij później - powiedział poważnie Suho.
- A co? Już tęsknisz? - zapytałam i ubrałam buty.
- Haha. Oczywiście. I jeszcze chcę zobaczyć jak zabijasz Hunniego.
- CO?! - oburzył się maknae - Sam powiedziałeś, że jej na to nie pozwolisz! Czyją ty właściwie trzymasz stronę?!
- Niczyją.
- ZDRAJCA!!!
Wszyscy parsknęli śmiechem, a po chwili ja i Kai wyszliśmy z domu.
Chłopak odwiózł mnie, ale nie chciał się odkleić.
- Jongin, no! Puść mnie już - powiedziałam i lekko odepchnęłam chłopaka.
- Nie chcę - odpowiedział i przytulił mnie mocniej.
- Jeżeli chcesz żebym dłużej pożyła to radzę ci się ode mnie odkleić. Jeśli za 2 minuty nie zjawię się w domu to.... nie chcę wiedzieć co Amy mi zrobi.
- A więc... mam jeszcze półtorej minuty żeby się tobą nacieszyć - rzekł cicho i wtulił się w moją szyję.
- Jongin...-przewróciłam oczami i przytuliłam go.
Spojrzałam w stronę dormu.
W oknie coś się poruszyło. Zasłona. Pewnie Tae, JJong albo Onew nas podglądali... idioci.
- Ehh... Jongin, muszę już iść.
- Nieee...  - mruknął.
- Do jutra - powiedziałam i w końcu wyrwałam się z jego uścisku.
- Skoro tak bardzo chcesz się mnie pozbyć...
Pokręciłam głową i pocałowałam chłopaka w policzek i szybko pobiegłam do domu.
- Amy! Wróciłam! - krzyknęłam i trzasnęłam drzwiami.
- Nareszcie! Akurat 10 sekund przed czasem! - pisnęła dziewczyna i zaciągnęła mnie do naszego pokoju.
Usiadłyśmy po turecku na łóżku i złapałam przyjaciółkę za ręce.
- Ale... zanim zacznę...
- Auć! Za co? - zapytałam łapiąc się na głowę.
- Za to, że po raz kolejny zraniłaś Kibuma!
- Co?
- Oczywiście gdy wróciliśmy, musieliśmy opowiedzieć jak było, bo nie Szajniaki nie dawali nam spokoju, ale... Kibum nie był zainteresowany. Ochrzaniłam go. Nie przejął się za bardzo i był jakiś zamyślony. Po dłuuuuugim czasie męczenia go wreszcie powiedział co go gryzie. Oczywiście powodem było YuKai i to co mu powiedziałaś. TY DEBILKO JEDNA!!! SKORO GO KOCHASZ TO CZEMU JESZCZE JESTEŚ Z JONGINEM?!
Zamilkłam.
- Na siłę z nim jesteś? To tak jak ja byłabym z... TaeMinem. Oczywiście na siłę. A tak w ogóle to pomyślałaś o uczuciach Kibuma?
- Amy..
- Znam cię na wylot. Wiem kiedy kłamiesz i kiedy ci na kimś zależy - dziewczyna już się trochę uspokoiła - To prawda Jongin jest słodki, czuły i taki aww, ale spójrz na Kibuma. Mimo, iż jest głupi, wredny, chamski i tak dalej - nie chcę wymieniać wszystkich jego wad - to on darzy cię uczuciem o wiele większym niż ten... niż Jongin.
- Ale ja..
- NIE SKOŃCZYŁAM. JA TU SIĘ WCZUWAM W MOJĄ DRAMATYCZNĄ ROLĘ, A TY MI PRZERYWASZ. ZAMILCZ NA CHWILĘ I SŁUCHAJ. Ehem... na czy to ja.. aha! Albo powiesz Kibumowi i Jonginowi co tak NAPRAWDĘ i do KOGO czujesz, albo ja to zrobię w mniej przyjemny sposób - dokończyła Amy.
Spojrzałam na nią wielce zaciekawiona i ciężko westchnęłam.
- Kocham Jongina, ale...
- Ale co???
- Ale masz rację. Prawdziwym uczuciem darzę Kibuma. Przy nim czuję się...
- Hihihi...
- Co jest?
- *śmiech* . Wiedziałam!! Kibum to twoje przeznaczenie. YUKEY FOREVER! - zawyła przyjaciółka i przytuliła mnie - Musisz załatwić tą sprawę. Moja opowieść poczeka.
- Serio?
- Powaga! Chcę w końcu zobaczyć PRAWDZIWWE YuKey. Mam już po dziurki w nosie Słodkiego Jongina.
- Dzięki, Amy.
- Nie masz za co.
- Mam. Dzięki tobie moje uczucia są pewne i wiem kogo tak naprawdę ko-
- Zamilcz już! Bo się wzruszę! Bierz telefon do ręki i dzwoń do Jongina.
- Jasne - powiedziałam i wyszłam z pokoju.
Czekała mnie trudna rozmowa z Kaiem i jeszcze trudniejsza rozmowa z Key.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz