środa, 26 czerwca 2013

Rozdział 17

Przez pewien czas chodziłam jak na szpilkach. Nie miałam zamiaru przepraszać Key. To on powinien był to zrobić jako pierwszy.
- Znowu żeście się pokłócili? - zapytał Dino - ZNOWU?
- Jak widać - burknął Key.
- Może byś ją tak przeprosił?
- Jak zwykle ja. Niech ona się trochę wysili.
- Jasne. Bo dziewczyna TAKA JAK YUMIKO na pewno cię przeprosi. I to jako pierwsza.
- Pff.
Jonghyun przewrócił oczami.
- Wychodzę. Idziemy z Minho na siłownię. Idziesz z nami?
- Nie.
- To nie. Minho! Rusz dupę! - wrzasnął Dino i ubrał buty.
- Idę, idę - mruknął raper zakładając koszulkę. Amy zeszła zaraz za nim - Do później  -uśmiechnął się chłopak i pocałował przyjaciółkę po czym razem z JJongiem wyszli z domu.
- Unni! - wydarła się Amy.
- Czego? - zapytałam wychylając się zza balustrady.
- Chyba masz gościa - dodała ciszej pokazując za okno.
Na dworze stali Minho i Jonghyun. Rozmawiali z kimś. Przyjrzałam się uważnie.
Kai.
Czego on chciał? Myślałam, że jak na razie da mi spokój. Widocznie się myliłam.
- Amy. Nie ma mnie - rzekłam.
- Hę?
- Nie chcę go. Przynajmniej na razie.
- Uuuu... coś poważnego?
- To nie to. Po prostu nie chce mi się gadać.
Dzwonek do drzwi.
- Amy, nie ma mnie.
- ....
- Nie..
- ....
- Amy...zabiję!
Dziewczyna podbiegła do drzwi i szybko je otworzyła.
-Jongin! Co za miła niespodzianka! - uśmiechnęła się z sadysfakcją dziewczyna.
Key skrzywił się gdy usłyszał to imię.
- Czy coś się stało? - kontynuowała Amy.
- Czy jest może....
- Yumiko?
- Nie, nie.
- NIE? - dziewczyna zrobiła wielkie oczy.
- Czy jest TaeMin. Chciał pogadać.
- Ahaaa... TAE! DO CIEBIE! - wydarła się dziewczyna i wpuściła chłopaka do środka.
Minnie zbiegł wesoło po schodach.
- Cześć Jongin - uśmiechnął się maknae.
- Cześć Tae.
- Chodźmy na górę. Bo tutaj.. - TaeMin zamilkł na chwilę - Bo tutaj może być niebezpiecznie.
- Co?
- To jest wojna - szepnął maknae obejmując mnie i Key wzrokiem.
- Czy to przeze mnie? - zapytał Kai.
- Nie! - odpowiedział mu szybko Minnie i zaciągnął chłopaka na górę.
Spojrzałam na znikającego za ścianą maknae i Kaia po czym przeniosłam wzrok na Key.
- To.. ja was zostawię - powiedziała cicho Amy i podreptała do swojego pokoju.
 -Długo będziesz jeszcze obrażona? - zapytał po dłuższej chwili Key.
- Bardzo - parsknęłam - Dopóki mnie nie przeprosisz.
- Co? JA mam przepraszać? Za co?
- Ty się jeszcze pytasz za co? Jesteś taki tępy czy tylko udajesz? Ogarnij dupę.
- Stul się - warknął chłopak - To nie ja będę przepraszał. Ty masz to zrobić jako pierwsza.
- Chyba zwariowałeś! - zerwałam się - Nie mam za co. Poza tym JA NIE MAM ZAMIARU PRZEPRASZAĆ CIEBIE JAKO PIERWSZA. O nie - warknęłam i skierowałam się do wyjścia.
Usłyszałam jeszcze krzyk Key, ale wystawiłam mu tylko środkowy palec i trzasnęłam drzwiami.
Przeszłam się kawałek i usiadłam na krawężniku. Przyszbłędał się jakiś kot. Wzięłam go na ręce.
- Ehh... co ja mam zrobić? - zapytałam. Kiciuś tylko zamruczał - O nie. Na pewno go nie przeproszę. Przynajmniej nie pierwsza.
Zwierze przewróciło się na grzbiet, a ja zaczęłam drapać je po brzuchu.
 -Odwala mi - mruknęłam do siebie - Gadam do kota...
Poczułam czyjąś dłoń na ramieniu. Odwróciłam wzrok. No oczywiście, a kto inny?
- Co jest? - zapytał chłopak siadając obok - Tylko nie mów, że nic, bo jednak widzę, że coś.
- A po co się pytasz? TaeMin i tak ci już pewnie wszystko powiedział - burknęłam.
- A nawet gdyby? Wolę to usłyszeć od ciebie. Yumiko... wiesz, że mi możesz wszystko powiedzieć. Jesteśmy przyjaciółmi.
- Wiem, ale niektóre problemy należy zachować tylko dla siebie.
- Żeby cię to potem gryzło?
- Masz rację. To będzie MNIE gryzło, a nie ciebie.
- Yumiko, powiedz mi - poprosił Kai i również zaczął bawić się ze zwierzęciem.
Spojrzałam na jego uśmiechniętą twarz i odetchnęłam głośno.
- Kibum myśli, że między tobą a mną nadal coś jest - odpowiedziałam.
Kai milczał. Drażnił się tylko z kotem. Po kilku minutach odezwał się.
- Ma takie prawo.
- Co?
- Gdybym był na jego miejscu to też bym myślał, że między tobą a nim coś jest. Nie dziw się jemu. Poza tym sama wiesz jak jest - wytłumaczył opierając swoją głowę na moim ramieniu. Chłopak złapał mnie za rękę i mocno ją zacisnął.
Spojrzałam na niego a ten tylko się uśmiechnął i wtulił w moją szyję. Oparłam brodę na jego głowie zaciskając dłoń.
Siedzieliśmy tak chwilę w ciszy, a Kai zamknął oczy. Wyglądał tak słodko, ale....
Wstałam i wytrzepałam spodnie z kurzu.
- A było tak wygodnie - chłopak wydął wargi.
- Phi -podałam mu rękę, ale on zamiast wstać, pociągnął mnie i znalazłam się na jego kolanach - Jongin, puszczaj.
- A jak nie? To co?
- To przywitasz się z moją pięścią.
Chłopak natychmiast mnie puścił po czym obydwoje wstaliśmy.
- Odprowadzić cię? - zapytał.
- Jak chcesz - wzruszyłam ramionami i poszłam do przodu wesołym krokiem.
Kai odprowadził mnie pod same drzwi.
- Dzięki, ale nie musiałeś - powiedziałam.
- Ale chciałem. Wiesz, że dla ciebie zawsze i wszystko - uśmiechnął się - I jeszcze raz przepraszam za to co było nad jeziorem. Nie powinienem był. Nie chcę psuć naszej przyjaźni. Obiecuję nie wtrącać się więcej w twój związek.
- Dobra. Nie ma problemu. To do zobaczenia.
- Do zobaczenia.
Weszłam do domu i już w progu poczułam, że coś się kroi. Wszyscy siedzieli w salonie. Nawet JJong i Minho, którzy mieli iść na siłownię, widać nie poszli.
- A tu ktoś umarł czy jak? - zapytałam wchodząc do salonu i siadając pomiędzy Key a Jonghyunem.
- Kibum ma ci coś do powiedzenia - mruknął Minho.
- Przepraszam - wybąkał w końcu visual - Nie chcę się kłócić przed wyjazdem.
- Ooo... przeprosiłeś? Jednak widzę, że to nie jest szczere - parsknęłam - I jakim znowu wyjazdem?
- Nie, naprawdę. Przepraszam.
Przewróciłam oczami i skrzyżowałam ręce na piersiach.
- Mniejsza o to  - powiedziałam - Przed jakim wyjazdem?
- Wylatuję do Japonii.
- Co? Kiedy? Po co?
- Jutro z rana. Mamy trasę mini koncertową.
- MAMY? To z kim tam lecisz?
- Z IU.
- No to cudownie! Życzę wam udanej podróży - parsknęłam i poszłam do mojego pokoju.
- Mówiłam, żebyś odmówił! - warknęła Amy - Ale nie! Pan Kim Kibum jest najmądrzejszy! - dziewczyna poszła za mną - Yumiko..!
- Czego?
- Może grzeczniej? Słuchaj, wiesz jaki jest Kibum.
- Mhm.
- Mówiliśmy mu żeby odmówił tej całej IU, ale on jest strasznie uparty i postawił na swoje - przyjaciółka podeszła i przytuliła mnie od tyłu - Może on... chciał ci zrobić na złość? Wiesz, to w końcu Kibum.
Odwróciłam się i przywarłam do przyjaciółki.
- Ufam mu, ale wiesz to jest IU - powiedziałam - Mam prawo być zazdrosna.
- Ty jesteś zazdrosna o IU, Kibum jest zazdrosny o Jongina. Rozstańcie się. Nich on będzie z IU, a ty z Jonginem - wyszczerzyła się Amy.
- Amy! - warknęłam.
- Tylko żartowałam! Nie chcę YuKai ani IUKey. Chcę YuKey. YuKey forever!
- Ehh... głupolu - uśmiechnęłam się i poczochrałam przyjaciółkę po włosach.
- Ej! Zburzysz mi fryzurę!
- Poprawisz ją sobie.
- Srutututu - dziewczyna pokazała mi język i wyszła z pokoju.
Zaraz po niej wszedł Key zamykając za sobą drzwi.
- Yumiko, możemy pogadać? - zapytał.
- Chyba raczej musimy - odpowiedziałam i popatrzyłam na niego uważnie - Dlaczego nic mi nie powiedziałeś?
- To... było tak nagle. IU zadzwoniła niedawno i powiedziała, że jutro leci do Japonii. Zapytała czy nie chciałbym lecieć z nią aby wystąpić w duecie.
- A ty oczywiście się zgodziłeś.
- Przecież to nic takiego. To tylko koncert.
- Mhm. Nic takiego? Oczywiście, bo dla ciebie to nic takiego! Wylatujesz sobie SAM NA SAM Z IU i to nic takiego! To tak jak ja bym wyjechała sobie z Jonginem. TYLKO WE DWOJE.
- Nawet nie waż się porównywać mnie i IU do ciebie i Jongina.
- Tak się czuję! - zamilkłam na chwilę - Na ile wylatujesz?
- Na tydzień góra dwa.
- Super. Wprost świetnie. Wiesz.. rób sobie co chcesz. I lepiej zacznij się już pakować bo jeszcze rano się na samolot spóźnisz - burknęłam i wyszłam z pokoju.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz