Rano obudził mnie jakiś przyjemny zapach.
Usiadłam na łóżku i spojrzałam na Amy.
Nawet bomba atomowa by ją teraz nie obudziła. Spała z uśmiechem na ustach bardzo mocno przytulona do kołdry swojego oppy.
Przetarłam oczy i wymknęłam się z pokoju.
Chyba wszyscy jeszcze spali bo było nienaturalnie cicho (nie to co wczoraj) .
Poszłam do łazienki i jakoś się ogarnęłam.
Zeszłam na dół i zobaczyłam, że w kuchni ktoś szykuje śniadanie. Przyglądnęłam się i był to nie kto inny jak....Key.
- A ty co się tak czaisz? -zapytał nie spoglądając w moją stronę.
- Nie czaję się... - odburknęłam i usiadłam w kuchni przy stole.
- Jak się spało? - zapytał nadal odwrócony do mnie tyłem.
Byłam w niebie. Podziwiałam pośladki Key. Normalnie marzenie...
- Dobrze, dzięki - odpowiedziałam i oparłam podbródek na dłoni.
- Chcesz coś do picia?
- Wody, soku... cokolwiek.
Chłopak nalał mi soku i podał .
- Proszę - uśmiechnął się.
Spojrzałam na niego a potem na szklankę z pomarańczowym płynem.
- Czy coś ci się stało? - zapytałam w końcu.
- Co? Nie. Dlaczego?
- Jesteś inny.. taki... miły.
- Te pacany jeszcze nie wstały i nikt mnie nie wkurza. No chyba, że ty będziesz to robić.
- Nie... po prostu.. wczoraj zachowywałeś się wrednie i chamsko w stosunku do nas. Szczególnie do mnie.
- Wiem. Przepraszam. Ale... postaw się w mojej sytuacji... nie byłem
zbytnio zadowolony z tego, że nasz manager zrobił sobie od nas wakacje, a
zamiast tego mają się nami opiekować jakieś dwie paniusie.
- Dzięki - przewróciłam oczami.
- Naprawdę przepraszam, ale tak to wyglądało z mojego punktu widzenia.
- Wyglądało? Czyli teraz jest inaczej?
- Może - Key wrócił do gotowania i znowu mogłam podziwiać jego "cudowne" pośladki - Zobaczy się.
Nie pytałam o nic więcej i nic nie chciałam też wiedzieć.
- Rozłożysz talerze czy za wielki problem? - zapytał w końcu chłopak. Powoli znów stawał się Oschłym Key.
- Phi - parsknęłam - Zrobię to z wielką przyjemnością.
- Bardzo mnie to cieszy - powiedział sarkastycznie chłopak.
Wyciągnęłam komplet naczyń i rozłożyłam je na stole, a Key zaczął rozkładać talerze, miski itp. ze swoimi "specjałami".
Poszłam na górę obudzić Amy.
Byłam w szoku kiedy weszłam do pokoju.
- Co ty wyprawiasz?! - zapytałam z ogromnym zdziwieniem.
Ten mały szogun szperał w rzeczach Minho. Co za dziewczyna...
- No bo...
- Hye Jae, nie chcę cię pouczać, ale wiesz, że takich rzeczy się nie robi! Marsz na śniadanie! - zażądałam.
Dziewczyna spuściła głowę i udała się do kuchni.
- Ej! Jak możesz to obudź jeszcze resztę! - zawołał Key z dołu.
- A mam inny wybór?! - odkrzyknęłam mu i udałam się do pokoju Onew.
-Eee...Kurczakożerco wstawaj - potrząsnęłam nim, a ten obrócił się w moją stronę i objął mnie w pasie.
-Mój Kurczaczek powrócił!
- Spadaj baranie! Nie jestem twoim kurczakiem! -wyrwałam się chłopakowi z objęć - Idź na dół.
- Nie chcę - oburzył się.
- Na śniadanie - powiedziałam już mniej przyjaznym głosem.
Chłopak od razu ruszył się z miejsca.
Po chwili znalazłam się przed drzwiami do pokoju JJong'a i Tae gdzie nocował też Minho.
Weszłam i stanęłam w progu.
Jonghyun uśmiechnął się tylko.
- Dzień dobry. To chyba czas na śniadanie? - rzekł i pośpiesznie zszedł na dół.
Spojrzałam na Minho i TaeMina.
Raper leżał zadowolony, a do niego przytulony leżał maknae.
Podniosłam pierwszą rzecz z brzegu i rzuciłam nią w 2Min.
- Śniadanie.. - powiedziałam i wyszłam.
Gdy już wszyscy zjawili się łaskawie na dole znowu zaczęły się kłótnie.
Key darł się na Minho (ten nie miał koszulki...). Onew wpychał w
siebie wszystkie pierożki, a TaeMin rozglądał się za mlekiem.
Jonghyun... jako jedyny normalnie jadł śniadanie. Te małe szoguny znów zachowywali się tak
jak wczoraj...
Po zakończonym śniadaniu nie chciałam zachować się niegrzecznie więc postanowiłam, że pozmywam.
- A ty co? Niańka i może jeszcze jednocześnie gospodyni domowa? - zaśmiał się Key.
- A co? Nie pasuje? Zgaduję, że do tej pory to ty byłeś ''gosposią".
Chłopak nic nie powiedział tylko skrzyżował ręce na piersiach.
Zakręciłam wodę i wytarłam ręce w ścierkę.
Razem z Key mierzyliśmy się spojrzeniem.
Nagle podbiegła do mnie zrujnowana Amy i nic nie mówiąc pokazała mi telefon. Gdy przeczytałam maila musiałam usiąść.
- Co jest? - zapytał w końcu Key.
Nic nie odpowiedziałam. Dopiero po chwili Amy się odezwała.
- Wywalili nas z hotelu.
- Co? Ale..dlaczego?
- Dali nam czas do końca tygodnia na zapłatę, a dzisiaj się
dowiadujemy, że mamy przyjść po swoje rzeczy... Przecież dzisiaj jest
dopiero piątek!
Chłopak nie wiedział co powiedzieć i wyszedł z kuchni.
- I gdzie teraz będziemy mieszkać? - zapytałam i spojrzałam na przyjaciółkę.
- Tutaj! - uśmiechnęła się szeroko dziewczyna.
- Uhh, to nie jest zabawne. Mamy problem i to spory. Albo znajdziemy miejsce w jakimś hotelu, albo wracamy do Polski.
- Wiem, wiem. Wybacz....
W kuchni zapanowała cisza.
Po kilkunastu minutach usłyszałam jak ktoś woła moje imię.
- Ej, Yumi.
- Czego?
- Chodźcie tutaj - był to Onew.
- Co? - zapytałam i stanęłyśmy z przyjaciółką przed nimi.
- Key powiedział nam, że wyrzucili was z hotelu - zaczął TaeMin.
- No i? Nie wasz problem.
- Nie macie się gdzie podziać. Zamknij się i słuchaj - zażądał Key i spojrzał na mnie.
- Jesteście naszymi opiekunkami, więc...
- Wprowadźcie się!! - dokończył Onew.
Spojrzałam na niego z zakłopotaniem.
Oni tak na poważnie?
Nie wierzę.
- Jeeeej! Wy tak na serio?! - zapytała podekscytowana Amy.
- Jasne. Oczywiście jeżeli tylko chcecie. Nie zmuszamy was do niczego - ciągnął Jonghyun.
- YUUUUUUUMI!! - przyjaciółka spojrzała na mnie takim wzrokiem, że zaczęłam jej się bać.
Zamyśliłam się przez chwilę.
- Niech będzie...ale robię to tylko dla niej - powiedziałam i pokazałam na uradowaną dziewczynę.
- Jasne.. - parsknął Key.
Zmierzyłam go wściekłym spojrzeniem i ruszyłam w stronę drzwi frontowych, a dongsaeng dreptała za mną.
- Jakby ktoś chciał wiedzieć to idziemy po nasze rzeczy - rzuciłam na odchodnym i wyszłam z domu.
Amy uśmiechnęła się i pomachała Minho który stał i patrzył na nas z okna.
- Co za dziewczyny... - uśmiechnął się Minho.
- Ee.. przyznaj się! Któraś z nich ci się podoba! - wyszczerzył zęby w uśmiechu Onew.
- Siedź cicho - raper wystawił mu język i walnął się na kanapę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz