Obudziłam się na podłodze.
Podniosłam się i usiadłam na kanapie. Na stoliku stała szklanka z wodą, a obok tabletki i jeszcze jedna szklanka-z sokiem.
Przetarłam ręką czoło i kładąc się nakryłam się kocem.
Do salonu wszedł TaeMin i usiadł obok mnie.
- Jak się czujesz? - zapytał.
- A jak wyglądam?
Maknae uśmiechnął się poklepując mnie po nodze i udał się do kuchni. Po chwili na dole zjawił się JJong, a na końcu Onew. Minho, Amy i Key nie było.
- Gdzie Minho i Amy? - zapytałam słabym głosem.
- Minho zabrał ją na dwudniową wycieczkę za miasto - odpowiedział Jonghyun i zaczął robić tosty.
Za miasto? Amy i Minho? W sensie razem? Czy ja o czymś nie wiem? Amy jak wrócisz czeka cię szczera spowiedź. Szykuj się.
- Nie chcesz wiedzieć gdzie jest Kibum? - zapytał maknae.
Wzruszyłam tylko ramionami.
Niech sobie będzie gdzie i z kim chce. Szczerze powiedziawszy nie obchodziło mnie to.
- Powiedział nam co mu wczoraj powiedziałaś - rzekł po chwili ciszy JJong .
- Co mu takiego powiedziałam?
-Że go kochasz.
- Co?? - zapytałam lekko zdziwiona.
- On niby uznał to za gadanie od rzeczy. Nie byłaś zbyt trzeźwa, więc pomyślał, że gadasz przez sen. Jednak...
- Jednak co?
- Widzisz, ja uważam, że mówiłaś to w miarę świadomie - kontynuował chłopak - Chyba, że się mylę...?
- Ja.... - przypomniała mi się wczorajsza rozmowa z Key. Zamilkłam.
- Skoro kochasz Kibuma to powiedz mu to zanim będzie za późno - przytaknął Onew.
- Ale... przecież my... ja i on.. my już sobie wyjaśniliśmy i-
- Posłuchaj: Kibum nadal cię kocha i mimo, iż zachowuje się tak jak
się zachowuje to nie znaczy, że mu na tobie nie zależy. On... nie chce
pokazywać po sobie, że stoi na przegranej pozycji - dodał TaeMin
- Kibum nie może dopuścić do siebie myśli, że Jongin mu cię odebrał, że
wybrałaś Jongina zamiast jego - powiedział lider i usiadł na fotelu.
- To go boli. I gdy opowiadał nam co mu wczoraj powiedziałaś, to
niby było to gadanie przez sen, ale widać po nim było, że poruszyły go
te słowa i ma jakąś nadzieję, że może kiedyś będziesz z nim tak jak
teraz jesteś z Jonginem - Jonghyun zaniósł talerz pełen tostów i postawił
go na stoliku w salonie - Smacznego - dodał i usiadł obok mnie, a po chwili
dołączył do nas Tae.
Nie miałam ochoty na jedzenie.
Nie miałam ochoty na nic.
Wzięłam do ręki telefon i spojrzałam na ekran.
Nic.
Żadnych połączeń czy wiadomości.
Wstałam i powlokłam się do łazienki. Po drodze wysłałam smsa do Kaia, że przepraszam go za wczoraj.
Brak odpowiedzi.
Położyłam telefon na umywalce i ogarnęłam się.
Wychodząc z łazienki od razu skierowałam się w stronę mojego
pokoju. Wyciągnęłam z szafy dłuższą bluzkę i czarne legginsy i
przebrałam się.
Spojrzałam na pokój.
Jedna wielka tragedia.
Zaczęłam go jakoś ogarniać i zajęło mi to z trzy godziny.
Po skończeniu zeszłam na dół i poszłam do kuchni, aby się napić.
Na lodówce wisiała karteczka.
,,Idziemy do parku rozrywki się zabawić. Będziemy późno, nie czekaj na nas. Buziaki.
PS. Kasa leży w szufladzie przydałoby się zrobić zakupy. Zostawiamy to tobie.
Jonghyun".
- Oni się zabawiają, a ja mam im zakupy robić? Ehh... - westchnęłam.
Nie było mowy, że sama będę się targać z zakupami dla 7 osób.
Dzwonek do drzwi.
Poszłam otworzyć i ujrzałam przed sobą Baekhyuna i Sehuna.
- Hej chłopaki - powiedziałam zdziwiona - A co wy tu robicie?
- Przyniosłem ci ciastka! - zawył Hunnie - Sam upiekłem - dodał wyszczerzając się.
Uśmiechnęłam się i wpuściłam ich do środka.
Obydwoje usiedli w salonie.
- Tak dawno cię nie widziałem! Chodź się przytulić! - wyszczerzył zęby w uśmiechu maknae.
- Widzieliśmy się wczoraj jakbyś zapomniał - parsknęłam, ale ostatecznie przytuliłam chłopaka - Chcecie coś do picia?
- Do ciastek najlepsze jest mleko!
- A ty Baekhyun?
- Wody.
Poszłam do kuchni i nalałam im napoje po czym wróciłam do salonu.
- Dobra. A teraz gadać mi tu po co tak naprawdę przyszliście?
- Po prostu chcieliśmy cię odwiedzić - zaczął Baekhyun - Pytaliśmy sięJongina czy nie chciałby iść z nami, ale powiedział, że musi coś załatwić i
dopiero wieczorem będzie wolny.
To pewnie dlatego nie odpowiedział na smsa.
Nagle usłyszeliśmy przekręcający się klucz w zamku.
Do domu wszedł Key.
- Cześć Kibum - powiedzieli chórem Baekhyun i Sehun.
- Cześć chłopaki - odpowiedział i udał się do swojego pokoju.
- A temu co? - zapytał po chwili maknae.
- A bo ja wiem? - parsknęłam, ale dobrze wiedziałam o co mu chodzi. Po
jego spojrzeniu już wiedziałam, że czeka mnie kolejna rozmowa z nim.
Porozmawialiśmy jeszcze chwilę z chłopakami z EXO i na koniec
poprosiłam ich, żeby przekazali Kaiowi, aby ten się do mnie odezwał jak
załatwi swoje sprawy.
- Jasne. Na pewno mu powiemy - rzekł Baekhyun i razem z Sehunem przytulili mnie na pożegnanie po czym wyszli.
Włożyłam brudne naczynia do zlewu i zaczęłam je myć.
W pewnym momencie poczułam czyjeś ręce w talii. Kogoś głowa oparła się na moim ramieniu.
Był to nie kto inny jak Key.
Zakręciłam wodę i stałam wpatrzona w pusty zlew.
Chłopak odwrócił mnie ku sobie.
- Yumiko - zaczął -To co wczoraj mówiłaś...
- Przepraszam - wybąkałam - To chy... to na pewno przez to, że się napiłam.
- Ty tak mówisz, ale ja ci nie wierzę.
Spuściłam głowę i spróbowałam odepchnąć od siebie Key, ale ten mocno mnie trzymał.
- Nie prawda. To co ci mówiłam wczoraj to tylko jakieś bełkotanie było.
- Kłamiesz.
- Nie!
- Spójrz na mnie. Spójrz mi prosto w oczy i powiedz, że mnie ie
kochasz bo kochasz.... Jongina. Zrób to, a wtedy ci uwierzę - powiedział
stanowczym głosem chłopak.
Podniosłam wzrok i spojrzałam mu prosto w oczy.
- Ja.... - wydukałam i pokręciłam głową. Skoro kochałam Kaia to czemu nie mogłam tego z siebie wydusić.
- Nie możesz tego powiedzieć? Dlaczego? - Key odgarnął mi włosy z
twarzy - Powinnaś być pewna swoich uczuć - dodał z krzywym wyrazem twarzy i
wyszedł z kuchni.
Osunęłam się na podłogę i nastroszyłam grzywkę.
Po kilkunastu minutach wstałam i poszłam do swojego pokoju.
Poczułam, że w kieszeni wibruje mi telefon. Wyjęłam go i odebrałam połączenie.
-Halo?-odezwałam się
- Cześć kochanie - usłyszałam ciepły głos po drugiej stronie
- Jongin!
- Czy coś się stało? Chciałaś żebym się odezwał.
- Tak. To znaczy nie! Nic się nie stało. Chciałam tylko...
- Hm?
- Przepraszam za wczoraj. Głupio mi..
- *ciche westchnięcie* ... Rozumiem. Nie masz za co przepraszać.
- Naprawdę. Głupio, że tak wyszło...
- Możemy się dzisiaj spotkać? - zapytał chłopak po chwili
- Jasne.
- Za godzinę?
- Mhm.
- To do zobaczenia.
- Pa - rozłączyłam się i rzuciłam telefon na łóżko.
Otworzyłam szafę i przeglądnęłam moje ubrania.
Nic.
Spojrzałam na pozostałą część ubrań Amy.
Różowa bluzka za którą zabiłaby. W życiu nie chciała mi jej pożyczyć, a teraz taka idealna okazja.
Uśmiechnęłam się złowieszczo do siebie i wyciągnęłam bluzkę z szafy po czym ją założyłam.
Szczerze powiedziawszy na Amy wyglądała o niebo lepiej.
Spojrzałam na zegarek; 19 : 07.
Mam jeszcze prawie godzinę do przyjazdu Kaia.
Postanowiłam, że posprzątam resztę domu. Weszłam do pokoju Onew i zamarłam w progu.
Jeżeli on ma pokój jako jedyny SAM, a to co się tutaj dzieje to
jest... ah. Ciężko to określić, ale nie chcę wiedzieć co jest w innych
pokojach.
W końcu wzięłam się do roboty.
Pozbierałam ich brudne rzeczy i wrzuciłam do prania. Poodkurzałam,
pozmywałam podłogi, pościerałam kurze, poprzebierałam im pościele.
Czułam się jak matka pięciu bachorów (no... 6 bo jeszcze Amy).
Dzwonek do drzwi.
Zanim zdążyłam zejść na dół Key już otwierał drzwi.
- Do ciebie - burknął.
Kai zmierzył Key dziwnym spojrzeniem i uśmiechnął się delikatnie do mnie.
Szybko ubrałam buty i zarzuciłam na siebie bluzę.
Gdy wyszliśmy z domu, Kai zawiózł nas do parku.
Usiedliśmy na ławce i chłopak złapał mnie za ręce.
- Musimy porozmawiać - rzekł.
- Czy chodzi o wczo-
- Nie. Nie chodzi o wczoraj. Po prostu mam wrażenie, że .... nie jesteś ze mną do końca szczera.
- Co? Co masz na myśli?
-Yumiko. Powiedz mi, ale błagam o szczerą odpowiedź. Czy ty i Kibum...
- Nie! - powiedziałam szybko zanim Kai zdążył dokończyć.
- Yumiko...
- Między mną a Kibumem nic nie było, nic nie ma i nic nie bę....dzie.
Chłopak uśmiechnął się delikatnie i zbliżył się do mnie po czym złożył delikatny pocałunek na moich ustach.
Przysunęłam się do niego i oparłam głowę na jego ramieniu.
Po chwili ciszy zaczęliśmy rozmawiać o różnych rzeczach, ale nie poruszyliśmy więcej tematu 'nas'.
Cieszyliśmy się chwilą.
W tamtym momencie myślałam, że jestem pewna swoich uczuć.
Że jestem pewna tego kogo kocham.
Ale co do tego to się raczej pomyliłam...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz