Przyszłam do parku trochę spóźniona.
- Przepraszam - powiedziałam stając tuż przed Kaiem.
- Nie szkodzi - uśmiechnął się chłopak - Proszę - dodał podając mi różę.
- Dziękuję.
- To ja dziękuję, za to, że zgodziłaś się spotkać. Bardzo mi na tym zależało. Miło jest cię znów zobaczyć.
- T-tak.. nie ma problemu.
Kai złapał mnie w talii i poprowadził na drugą stronę parku, przeszliśmy po pomoście i stanęliśmy przed łódką.
- Co jest? - zapytałam zdziwiona.
- Wynająłem dla nas łódkę. Nie podoba ci się? - zapytał chłopak patrząc na mnie smutno.
- Podoba! To takie... urocze. Po prostu się zdziwiłam.
Kai uśmiechnął się i pomógł mi wsiąść do łodzi.
Gdy wypłynęliśmy i łódka delikatnie kołysała się na wodze, chłopak
złapał mnie za rękę i wpatrywał się we mnie uważnie. Po dłuższej chwili
odezwał się w końcu.
- Yumiko, posłuchaj.. - zaczął - Nie chcę psuć twojego związku ani nic,
ale wiedz, że cię nadal kocham i nie przestanę. Oczywiście wiem, że ty
kochasz Kibuma, ale nie oszukujmy się... nie mogłaś ot tak zmienić zdania.
Ja... ja wiem, że ty choć trochę nadal coś do mnie czujesz.
- Przestań - pokręciłam głową.
- Kiedy nie mogę! Ja to wiem i..
- Zamilcz już! - przerwałam mu i wyrwałam ręce z uścisku - Zgodziłam się
spotkać z tobą bo jesteś moim przyjacielem. To co było między nami to
skończony rozdział. Zrozum, że kocham Kibuma i teraz to z nim jestem.
Kai spuścił głowę i zamilkł.
- Przepraszam - wydukałam - Denerwuje mnie takie gadanie.. nie wiesz jak jest, a mówisz jakbyś jednak wiedział. Poniosło mnie.
- Rozumiem. To ja przepraszam. Chyba za dużo gada-
Zakryłam mu usta dłonią i uśmiechnęłam się.
- Skończ już.
Chłopak wziął moją rękę i delikatnie ją pocałował. Cofnęłam dłoń,
ale on nadal trzymał ją mocno przy sobie i wplótł swoje palce w moje.
Spojrzał na mnie i pogładził mnie po policzku. Pokręciłam głową i
zdjęłam jego dłoń z mojej twarzy, ale on nie dał za wygraną. Złapał mnie
w talii i przyciągnął do siebie.
- Jongin, przestań - powiedziałam i spróbowałam się od niego odsunąć - Bądź wyrozumiały.
- Nie panuję nad tym.. - wyszeptał - Tak bardzo tęsknię. Tak bardzo cię kocham.
- Jongin..
- Żałuję, że nie spotkałem cię wcześniej. Może wtedy.. wszystko
potoczyłoby się inaczej. Może teraz nadal byłabyś moją dziewczyną - dodał
zaciskając swoje dłonie na mojej talii - Chciałbym, żebyś znowu była
blisko mnie. Tak blisko jak kiedyś.
- Przestań już - powiedziałam pewniej - Zrozum, że nie mogę być z tobą. Koniec tematu. Nie chcę tego dłużej przeciągać Jongin.
- Dobrze.. - szepnął po czym podpłynął do brzegu i pomógł mi wyjść z łodzi.
Całą drogę od pomostu przez park do domu przebyliśmy w ciszy.
Dopiero na osiedlu chłopak pożegnał się i przytulił mnie na pożegnanie.
-Yumiko ..? - zatrzymał mnie jego głos.
- Tak..? - odwróciłam na niego wzrok.
- Pozdrów Kibuma.. i resztę - powiedział chowając ręce do kieszeni i odszedł ze spuszczoną głową.
Weszłam do domu i poszłam do kuchni, aby wstawić różę do wazonu. Gdy to zrobiłam ściągnęłam baleriny i udałam się na górę.
Do "mojego" pokoju nawet nie wchodziłam. Zapukałam do pokoju Tae i Dino, i się tam wprosiłam.
- Co cię do nas sprowadza, o Pani? - zakpił JJong.
- Chcę trochę ciszy i spokoju. A u was jest prawie, że idealnie - odpowiedziałam i walnęłam się na jego łóżko.
TaeMin popatrzył na mnie głupkowato.
- Jak było na spacerze z Jonginem? - zapytał maknae słodkim głosem.
- Skąd wiecie, że gdzieś z nim byłam? - zapytałam siadając.
- KIBUM - odpowiedzieli w tym samym czasie Tae i JJong.
- Ehh... - westchnęłam i znów się położyłam-Fajnie. Kazał was pozdrowić.
- Jak miło! - zawył Minnie.
- Tylko tyle? FAJNIE? A gdzie szczegóły?! - oburzył się Jonghyun.
- Poszliśmy do parku, potem nad jezioro, przepłynęliśmy się łódką i wróciliśmy.
- ROMANTYCZNIE - Dino podkreślił to słowo jak najlepiej umiał - Trochę za bardzo, nie uważasz?
- Zamknij się - warknęłam - NIC NIE BYŁO.
- A czy ja mówię, że coś było?
- Podkreśliłam tak dla pewności.
- No. Ja mam nadzieję - syknął JJong.
- Co?
- Tak cię broniłem, że pobiłem najlepszego przyjaciela. Oby to nie poszło na marne.
- Nie przypominaj mi o tym, bo zaraz tobie stanie się krzywda.
- Tylko ostrzegam.
- Ja też - zamknęłam oczy i rozluźniłam się. Niestety nie na długo.
Po zaledwie kilku sekundach poczułam jak ktoś siada mi na brzuchu. Otworzyłam oczy i ujrzałam TaeMina.
-Yumiko. .- zaczął swoim anielskim głosem.
- Co?
- Napijesz się ze mną mleka? Proooooszę.
Jak można odmówić takiemu słodziakowi?
Kiwnęłam tylko głową, a maknae szybko ze mnie zszedł. Powlekliśmy
się do kuchni. Chłopak usiadł przy stole, a ja podgrzałam nam mleka.
- Yumiko..
- Co jest?
- Chcę wiedzieć co się tam stało?
- Nie rozumiem o czym mówisz - skłamałam i podałam chłopakowi kubek z mlekiem po czym usiadłam naprzeciwko niego.
- Po spotkaniu z Jonginem. Widziałem was przez okno. On chyba nie był
za bardzo zadowolony z waszego spotkania? Powiedz mi. Ty i Jongin jesteście
moimi przyjaciółmi i między sobą też się przyjaźnicie, nie chcę żeby to
się między wami popsuło - przerwał i wziął łyk napoju - Powiesz mi, Yumi?
- Powiedział trochę za dużo. Potem był przybity i w ogóle. Minnie.. przepraszam, ale nie chcę o tym rozmawiać.
- On cię kocha..
- Coś ty? Naprawdę? Nie wiedziałam. Dzięki za info - przewróciłam oczami.
-Mimo, iż jestem za tobą i Kibymem to współczuję Jonginowi. On tak się stara. Jemu naprawdę na tobie zależy.
- Minnie. Skończmy już ten temat. Nie chcę o nim rozmawiać.
- Skoro tak - maknae dopił mleko i wstawił kubek do zlewu - Wiesz, że możesz na mnie liczyć, prawda?
- Wiem, wiem - poczochrałam chłopaka po włosach i zabrałam się za mycie naczyń.
Po kilkunastu minutach do kuchni wszedł Key.
- Ooo, już wróciłaś. Kiedy? - zapytał obejmując mnie.
- Aaa.. może z pół godziny temu.
- I nie przyszłaś się przywitać?
- Myślałam, że jesteś zajęty.
- Dla ciebie zawsze znajdzie się czas - uśmiechnął się i nachylił się
nade mną. Key musnął swoimi wargami moje usta po czym je pocałował.
Oderwałam się od niego i przywarłam do jego klatki piersiowej - Co
jest? - zapytał gładząc mnie po włosach.
- Nic takiego. Po prostu chciałam się przytulić.
Visual westchnął i przytulił mnie mocniej.
- Na pewno wszystko w porządku? - zapytał ponownie po dłuższej chwili.
Nie chciałam mu mówić do mówił Kai, bo Key by się wściekł i głosił
swoje tezy typu: "a nie mówiłem?" lub "nie chcę, żebyś się z nim
spotykała, bo..". Nie chciało mi się tego słuchać.
- Tak. Na pewno. Co na kolację? - szybko zmieniłam temat i zajrzałam do lodówki.
- A może masz ochotę na deser?
- Deser? Mmm... a jaki? Co proponujesz?
- Wielkie, pyszne ciacho.
- Brzmi dobrze. Zależy jeszcze jakie to ciacho... to gdzie ono jest?
-S toi przed tobą -uśmiechnął się chłopak i rozłożył ręce.
- Bardzo zabawne - parsknęłam krzyżując ręce na piersi.
- Słuchaj. Mam propozycję - spoważniał Key.
- Kurde. Zabrzmiało to poważnie. Bardzo. Jak sprawa życia i śmierci.
- Nie, nie. Po prostu chcę gdzieś z tobą wyjść.
- Kiedy?
- Teraz.
- Kibum - podeszłam do niego i położyłam mu ręce na ramionach - Nigdzie nie idę.
- Co? Dlaczego?
- Jestem zmęczona.
- Z Jonginem to byłaś.
- Kibum!
- Jestem ciekaw co ty z nim takiego robiłaś, że jesteś aż taka zmęczona..
- Kibum! - warknęłam groźniej.
- Co Kibum? Co Kibum? Mam wrażenie, że nie jesteś ze mną do końca szczera.
- Co chcesz przez to powiedzieć?
- Może... ty jednak nadal czujesz coś do Jongina?
- Zwariowałeś? Nie wierzysz mi?
- Chodzi mi raczej o to, że zachowujesz się jakbym był zabawką. Jak chcesz to ja jak nie chcesz to Pan Idealny.Czuję się jak...
- Jak kto? A wiesz jak ja się teraz czuję? Osądzasz mnie o coś co nie jest prawdą!
- Tak to mniej więcej wygląda z mojego punktu widzenia.
- Zamknij się! - syknęłam - Nie chcę cię widzieć! - dodałam i pobiegłam na górę zamykając się w pokoju Onew.
- Co jest? - usłyszałam za sobą głos lidera.
- Nic - burknęłam.
- Kibum znowu coś zasugerował?
- Skąd wiesz?
- Ciągle to robi.
- Idiota. Kompletny idiota. No dlaczego on mi nie wierzy? O co mu do cholery chodzi?!
- Jemu na tobie zależy, tak jak Jonginowi. Nie dziw się, że Kibum jest zazdrosny o Pana Idealnego.
- Przestań.
- Mówię jak jest. Nie chcę się wtrącać w wasze sprawy, ale jestem do
tego zmuszony. Zrozum w końcu dlaczego Kibum się tak zachowuje albo...
- Dobra, dobra - mruknęłam - Już wiem co chcesz mi przez to powiedzieć.
- To dobrze - uśmiechnął się Onew - A teraz...
- Co teraz?
- Idź go przeprosić.
- Słucham?! Że to niby JA mam GO przepraszać? Nie ma mowy. On to ma zrobić pierwszy.
- No, ale...
- Koniec tematu. I jeszcze jedno.
- Co?
-Dzisiaj śpię tutaj.
- Hę? A gdzie ja mam spać?
- Idź do Minniego i JJonga albo na kanapę..
- Miła jesteś! -warknął sarkastycznie lider.
- Wiem - uśmiechnęłam się i cmoknęłam Jinkiego w policzek.
- Zgoda! Dobranoc! - wyszczerzył się chłopak i wyszedł z pokoju.
Uśmiechnęłam się do siebie i przebrałam się w piżamę po czym położyłam się na łóżku Onew i zasnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz